Easy Rider słynął z koncertów. Nie z efektownych dekoracji, z chwilowych mód, ale z żywej, mocnej gry. Było głośno, intensywnie, z warsztatem i energią, która sprawiała, że publiczność wiedziała, po co przyszła. Dziś grupa jest mniej widoczna na scenach, ale to nie oznacza końca historii. – To nie jest zawieszenie, to oczekiwanie – mówi Andrzej Wodziński. – Jeśli będzie sposobność, zagramy.
Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.
Już od
22,00 zł/mies
Subskrybuj