R E K L A M A
R E K L A M A

Polska bramka. Kamil Grabara na straży Starej Damy

Jednym z nieoczywistych bohaterów letniego okienka transferowego w Europie został polski bramkarz, który przeniósł się do najbardziej utytułowanego włoskiego klubu piłkarskiego w ramach wypożyczenia z niemieckiego VfL Wolfsburg. Kamil Grabara dołączył do słynnego Juventusu, gdzie od czasu odejścia Wojciecha Szczęsnego wciąż poszukują godnego następcy. 27-latek dostał od klubowych władz prestiżową koszulkę z numerem 1, co świadczy o tym, że w Turynie pokładają w nim duże nadzieje.

Fot. YouTube

Licytować, który klub piłkarski jest tym „naj”, da się bez końca. Ilu kibiców, tyle opinii… Jednak, patrząc na czyste statystyki i suche liczby, bez wątpienia takim mianem we Włoszech ma prawo cieszyć się Juventus Turyn. „Bianconeri” (biało-czarni), nazywani także Starą Damą, mają w dorobku 36 mistrzostw, podczas gdy ich główni mediolańscy rywale szczycą się znacznie mniej imponującymi liczbami (Inter – 21 tytułów, AC Milan – 19). W Mediolanie pocieszają się, że tamte kluby aż 10-krotnie wygrywały Puchar Europy, zwany później Ligą Mistrzów, podczas gdy Juve dokonało tej sztuki raptem dwa razy, przegrywając aż siedem pozostałych finałowych starć! Klątwa ostatniego meczu? Coś jest na rzeczy… Obecnie w Turynie nawet nie mają co marzyć o jej przełamaniu i upragnionej Lidze Mistrzów, ponieważ Juventus nie zakwalifikował się do prestiżowych rozgrywek, zajmując w sezonie 2025/2026 Serie A rozczarowujące szóste miejsce.

W drużynie musiało zatem dojść do licznych zmian i transferów, żeby przywrócić ekipie z Turynu blask i wrócić nie tylko do krajowej, ale i europejskiej elity. Posadę trenera zachował Luciano Spalletti i to właś nie były selekcjoner reprezentacji Włoch uparł się na przeprowadzenie rewolucji w bramce. Michele Di Gregorio ma za sobą wyjątkowo kiepski czas, bo jego liczne błędy miały bezpośredni wpływ na marne wyniki zespołu. 29-latek bez żalu został wypożyczony do AFC Bournemouth, a w klubie rozpoczęto poszukiwanie nowych graczy. Pozycja bramkarza Juventusu jest szczególnie ważna i naznaczona historią. Udźwignąć ciężar bycia następcą legendarnych i uwielbianych mistrzów tego fachu – Dino Zoffa czy Gianluigiego Buffona – nie jest łatwo… Z szalenie wymagającym zadaniem poradził sobie Wojciech Szczęsny, przejmując schedę właśnie po Buffonie. I zrobił to w świetnym stylu, z marszu stając się pupilem trybun. Turyńska przygoda Polaka zakończyła się w 2024 roku i od tego czasu między słupkami w Juventusie zapanowało bezkrólewie…

Dwa lata później historia zatoczyła koło i znów golkiper znad Wisły założył koszulkę Juve! 27-letni Kamil Grabara. Regularnie powoływany do reprezentacji Polski, wychowanek Ruchu Chorzów, który jeszcze jako nastolatek uczył się bramkarskiego rzemiosła w Liverpoolu FC, a następnie był zawodnikiem m.in. FC Kopenhaga i VfL Wolfsburg. Ceniony za zwinność i odważny styl gry. Krytykowany za bezkompromisowe wypowiedzi w mediach. Często zdarzało mu się otwarcie wyrażać niezadowolenie, gdy nie dostawał powołań do reprezentacji. Potrafił też drwić z piłkarzy, którzy sztucznie udają pokornych przed telewizyjnymi kamerami. Wielokrotnie wdawał się w sprzeczki z kibicami w mediach społecznościowych, dorabiając się łatki opryskliwego buca. Nic sobie z tego nie robił, a tętniące wokół niego emocje przekładał na świetne występy na boisku, czym regularnie zamykał usta krytykom. Aż w końcu doczekał się propozycji z Turynu – mowa o rocznym wypożyczeniu z VfL Wolfsburg z opcją wykupu na stałe – będącej dla wielu piłkarzy wymarzoną życiową szansą.

Juventus tego lata pozyskał również innego bramkarza, także w ramach wypożyczenia, tyle że z londyńskiego Tottenhamu. Z Grabarą o miejsce w składzie rywalizuje 29-letni Guglielmo Vicario. W pierwszych meczach sezonu bronił Włoch, ale o Polaka zabiega klubowa legenda, sam Gigi Buffon, twierdząc w jednym z wywiadów, że ten ma wszystko, by udowodnić, iż numer 1 na plecach otrzymał nieprzypadkowo: – W przeszłości Polak dał nam masę szczęścia. I mam głęboką nadzieję, że teraz będzie podobnie. Zobaczycie, Grabara, tak samo jak Szczęsny, nie będzie tutaj tylko rezerwowym… 

2026-09-15

Maciej Woldan