Pod dwunastym najwyższym szczytem świata zeszła potężna lawina śnieżna. Żywioł porwał dziesięcioosobową grupę himalaistów realizujących wymagający projekt wspinaczkowy. Pakistańskie służby ratunkowe zlokalizowały już ciała czterech ofiar, a szanse na odnalezienie pozostałych ocalałych maleją z każdą godziną. Do katastrofy doszło na wysokości około 6600 metrów nad poziomem morza. Masy śniegu i lodu zepchnęły wspinaczy w dół stromego zbocza, całkowicie odcinając z nimi łączność radiową. W skład międzynarodowej grupy wchodzili obywatele m.in. Nepalu, USA, Chin, Omanu oraz Pakistanu. Wyprawie przewodniczył słynny 43-letni Nepalczyk Nirmal „Nims” Purja. To absolutna legenda światowego himalaizmu.
W piątek rano do akcji ratunkowej wystartowały wojskowe śmigłowce. Ratownicy wykorzystują zaawansowane drony do przeszukiwania skrajnie niebezpiecznego terenu. Choć początkowo lokalizatory GPS dawały nadzieję na ruch, eksperci oceniają szanse na ratunek jako minimalne. Służby potwierdziły dotąd tożsamość dwóch zmarłych osób. Byli to przewodnik Pur Bahadur Gurung oraz Nadhira Al Harthy z Omanu.