Sądy nie uwzględniły pozwu, a małżeństwo nadal ma umowę uprawniającą do zajmowania mieszkania. Tymczasem agencja nalicza im dodatkową opłatę w wysokości 150 proc. czynszu za rzekome bezumowne korzystanie z lokalu. To, naszym zdaniem, rażące nadużycie. Domagamy się zaprzestania naliczania opłat i zwrotu kilkudziesięciu tysięcy złotych nadpłaty. Najpierw podejmiemy rozmowy z urzędnikami. Jeśli nie przyniosą skutku, skierujemy sprawę do sądu. Jak to możliwe, że Agencja podejmuje takie decyzje mimo dwóch przegranych procesów?
Państwu Kowalskim odmówiono pomocy mieszkaniowej, ponieważ lokal, w którym tymczasowo przygarnęli ich przyjaciele, ma zbyt duży metraż. Urzędnicy pominęli szczególne okoliczności: prywatny dom Kowalskich spłonął, a pani Kowalska ciężko choruje na serce i ma orzeczoną niepełnosprawność. Warszawska uchwała dopuszcza odstąpienie od kryterium metrażowego w wyjątkowych sytuacjach. W Sejmie trwają też prace nad zmianą przepisów. Obecne zasady pozwalają uwzględniać powierzchnię mieszkań, do których ubiegający się o pomoc nie mają żadnego prawa. W rezultacie osoby faktycznie pozbawione dachu nad głową mogą zostać uznane za niewymagające wsparcia.
Starsza kobieta z ulicy Okrzei w Warszawie ma opuścić mieszkanie z powodu planowanej rewitalizacji. Przysługuje jej lokal zamienny spełniający ustawowe wymagania, m.in. dotyczące powierzchni pokoju, liczby pomieszczeń i wyposażenia. Tymczasem dwie przedstawione propozycje były, według naszej oceny, gorsze od wymaganego standardu. Kobietę straszy się, że jeśli odrzuci kolejną ofertę, trafi na bruk. Prawo nie pozwala jednak pozbawić jej należnej ochrony. Miasto powinno zaproponować rzeczywisty lokal zamienny, a nie mieszkanie ledwie zbliżone standardem do socjalnego.