Wszystko zaczęło się o godzinie 9 rano w gabinecie marszałka Sejmu. To właśnie tam Maciej Berek, były minister w rządzie Donalda Tuska, złożył ślubowanie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W uroczystości uczestniczył marszałek Włodzimierz Czarzasty, który przekazał mu uchwałę Sejmu potwierdzającą wybór na stanowisko.
Nieobecny był natomiast Karol Nawrocki. Prezydent od ponad miesiąca nie wyznaczył terminu przyjęcia ślubowania od Berka. W tej sytuacji nowo wybrany sędzia zdecydował się na rozwiązanie, z którego wcześniej skorzystało już czworo innych członków Trybunału wybranych w marcu. Wypowiedział rotę ślubowania „wobec prezydenta”, choć głowy państwa nie było na miejscu.
Właśnie ta kwestia stanowi sedno trwającego konfliktu. Przepisy przewidują, że sędzia Trybunału składa ślubowanie wobec prezydenta RP. Spór dotyczy jednak tego, czy prezydent może przez odmowę jego przyjęcia uniemożliwiać rozpoczęcie wykonywania obowiązków osobie wybranej przez Sejm oraz czy ślubowanie złożone pod jego nieobecność wywołuje skutki prawne.
W przypadku Berka Pałac Prezydencki podnosi również wątpliwości dotyczące jego kwalifikacji zawodowych. Otoczenie Nawrockiego kwestionuje sposób udokumentowania przez niego praktyki radcowskiej. Sam Berek odpiera te zarzuty, wskazując na przedstawione podczas procedury sejmowej zaświadczenie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, potwierdzające 17 lat wykonywania zawodu.
Sędziowie przyjechali do Trybunału. Przed bramą czekali demonstranci
Po zakończeniu uroczystości w Sejmie Berek udał się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Towarzyszyli mu pozostali sędziowie, których ślubowań nie uznają prezydent i kierownictwo TK.
Na miejscu zastali grupę protestujących, sprzeciwiających się działaniom większości parlamentarnej. Wśród zgromadzonych znaleźli się sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, środowiska związane z Telewizją Republika i „Gazetą Polską”, a także politycy opozycji, w tym Antoni Macierewicz, Piotr Gliński i Jarosław Kaczyński.
Przeciwnicy działań rządu od dłuższego czasu ostrzegają przed możliwością siłowego przejęcia Trybunału. Środowe wydarzenia dodatkowo zaostrzyły nastroje.
Przed wejściem do budynku doszło do przepychanek między demonstrantami a funkcjonariuszami policji. Podczas zamieszania przewrócił się Adam Borowski, działacz opozycji antykomunistycznej związany obecnie ze środowiskiem PiS. Mężczyzna potrzebował pomocy medycznej i trafił do karetki. Po pewnym czasie wrócił jednak do protestujących.
Ostatecznie policjanci umożliwili przejazd samochodów, którymi przybyli sędziowie. Ci dostali się do budynku Trybunału, ale nie oznaczało to końca sporu.
Święczkowski nie ustępuje. Berek bez możliwości orzekania
W siedzibie TK przybyłych powitał prezes instytucji Bogdan Święczkowski. Już na początku spotkania zaznaczył, że ich obecność ma charakter wyjątkowy i nie oznacza uznania ich statusu przez kierownictwo Trybunału.
Święczkowski oświadczył, że sędziowie uzyskali jedynie warunkową zgodę na wejście do budynku tego dnia. Następnie zaprosił Berka do rozmowy.
Po opuszczeniu Trybunału przez przybyłych prezes wystąpił przed dziennikarzami i protestującymi. Przekazał, że nie dopuścił Berka do orzekania i zamierza zwrócić się do prezydenta z pytaniem, czy uznaje jego ślubowanie.
Święczkowski poinformował również, że uniemożliwił przybyłym wejście do części budynku przeznaczonej dla sędziów.
Tym samym środowa wizyta nie doprowadziła do przełomu. Osoby wybrane przez Sejm, których ślubowania pozostają przedmiotem sporu, nadal nie mogą wykonywać obowiązków orzeczniczych w Trybunale.
Nawrocki: Berek nie jest sędzią TK
Stanowisko prezydenta okazało się równie zdecydowane. Karol Nawrocki odniósł się do wydarzeń podczas konferencji prasowej z goszczącym w Polsce prezydentem Czarnogóry.
Głowa państwa zakwestionowała skuteczność ślubowania przeprowadzonego w Sejmie, wskazując, że nie uczestniczyła w tej uroczystości.
— Nie wiem, przed kim przysięgał w takim razie minister Berek, ale na pewno nie przed prezydentem — stwierdził Nawrocki.
Prezydent ocenił, że czynność dokonana bez jego udziału nie spełnia wymogów konstytucyjnych, a w konsekwencji Berek nie uzyskał statusu sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Oznacza to, że obie strony konfliktu pozostają przy swoich stanowiskach. Dla Berka i jego zwolenników ślubowanie stanowi kolejny etap obejmowania urzędu po wyborze przez Sejm. Dla prezydenta i prezesa TK jest natomiast czynnością pozbawioną wymaganej skuteczności prawnej.
Kolejna interwencja policji. Kaczyński mówi o zamachu stanu
Tymczasem sytuacja przed Trybunałem ponownie stała się napięta. Tym razem powodem interwencji były barierki ustawione przez protestujących.
Na wniosek władz Warszawy policja przystąpiła do ich usuwania. Jak argumentowano, konstrukcje blokowały chodnik, utrudniając pieszym korzystanie z przestrzeni publicznej. Demonstranci nie chcieli jednak dopuścić do demontażu, co doprowadziło do kolejnych przepychanek.
Do zgromadzonych przemówił Jarosław Kaczyński. Prezes PiS przekonywał, że protest jest legalny, a działania służb stanowią naruszenie prawa.
— To jest zamach stanu i tak powinien być traktowany — oświadczył.
Kaczyński zapowiedział również, że liczy na rozliczenie osób odpowiedzialnych za środowe wydarzenia. Wyraził przekonanie, że odpowiednie działania wymiaru sprawiedliwości mogą zostać podjęte w ciągu najbliższego roku.
Nie szczędził przy tym ostrych słów pod adresem obecnej władzy.
— To jest system dyktatorski, absolutystyczny. To jest po prostu barbarzyńska dzicz — mówił lider Prawa i Sprawiedliwości.
Spór o Trybunał pozostaje nierozstrzygnięty
Środowe wydarzenia pokazały, jak głęboki pozostaje konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jego przedmiotem jest już nie tylko ocena prawidłowości wyboru poszczególnych sędziów, lecz także możliwość faktycznego wykonywania przez nich obowiązków.
Sejm dokonał wyboru, Berek złożył ślubowanie, a mimo to nie został dopuszczony do orzekania. Prezydent odmawia uznania skuteczności tej czynności, zaś prezes TK uzależnia dalsze decyzje od stanowiska głowy państwa.
W rezultacie spór prawny coraz wyraźniej przenosi się również na ulice Warszawy. Środowa konfrontacja przed siedzibą Trybunału nie przyniosła rozstrzygnięcia, a jedynie potwierdziła, że żadna ze stron nie zamierza ustąpić.