R E K L A M A
R E K L A M A

IKONOWICZ: Zróbmy jak w Madrycie

87-letnia Maricarmen, kobieta, która mieszkała 70 lat w jednym mieszkaniu w Madrycie, została wyeksmitowana przez firmę, która kupiła budynek z lokatorką. Podwyższono jej czynsz z 500 euro do 2600. To było o wiele więcej, niż wynosi jej emerytura. Sprawa nabrała rozgłosu. Setki aktywistów próbowało zablokować eksmisję, ale policja ich usunęła. Nawet rząd hiszpański zaproponował odkupienie budynku od korporacji, która jednak wszystkie te oferty odrzuciła.

Źródło: X

W Hiszpanii ceny mieszkań wzrosły dramatycznie i buduje się ich coraz mniej. Najem metra kwadratowego w Madrycie to już ponad 18 euro z metra (ok. 100 zł). Ministra mieszkalnictwa Isabel Rodri guez García uznała dzień eksmisji Maricarmen za bardzo smutny i dramatyczny, dodając, że w dużej mierze jest to konsekwencja spekulacji na rynku nieruchomości.

Madryt zareagował buntem. 300 tysięcy mieszkańców stolicy Hiszpanii wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciw eksmisji staruszki i brakowi dostępu do mieszkań dla zwykłych obywateli. Związek Lokatorów żąda dekretu: „albo rentierstwo, albo demokracja”.

Korporacja mieszkaniowa została wreszcie zmuszona do negocjacji. Po czterech godzinach rozmów z udziałem władz lokalnych i organizacji lokatorskich doszło do porozumienia, na mocy którego Maricermen może wrócić do mieszkania. To jednak – wbrew nadziejom władz – nie kończy protestu.

W Polsce październik jest miesiącem nasilonych eksmisji. Dlaczego? Bo od 1 listopada do 31 marca trwa okres ochronny i eksmisja na bruk jest zakazana. To sytuacja dość paradoksalna, bo przecież wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdza, że eksmisja na bruk jest sprzeczna z konstytucją.

Madrycki protest pokazuje, że mobilizacja społeczna daje znakomite rezultaty. Wymaga to jednak konsekwencji po stronie działaczy i obywateli. Nasze społeczeństwo, które po zwolnieniu suwnicowej w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku masowo zastrajkowało, dzisiaj jest, niestety, o wiele mniej solidarne. Ale mam nadzieję, że czasy walki, mobilizacji, solidarności wrócą. Że będziemy umieli postawić tamę eksmisjom.

Mamy też nadzieję, że sądy nie będą skazywać za nasze akty solidarności, za udział w blokadach eksmisji. Bo przecież kierujemy się wtedy szlachetnymi pobudkami. A za to państwo karać nie powinno. 

2026-10-10

Piotr Ikonowicz