Antagoniści marek samochodowych zza Wielkiego Muru złowrogo wieszczą, że tak jak szybko pojawiły się one w Polsce, tak prędko znikną. A skuszeni atrakcyjnymi cenami zostaną na lodzie. Bez wsparcia technicznego, bez serwisów, bez części zamiennych… Trudno odmówić logiki takiej retoryce, bowiem obecnie w naszym kraju chińskie auta oferuje aż 29 (!) firm. Prawdopodobnie nie każda z nich utrzyma się na powierzchni, dlatego przy zakupie „chińczyka” warto się zorientować, jak sobie radzą i jakie perspektywy mają poszczególne marki.
Budują imperium
Nie tylko szeroko zakrojona kampania reklamowa ma dawać poczucie, że koncern Chery, do którego należą marki Omoda i Jaecoo, to wyjątkowo mocny chiński gracz. Owszem, zatrudnienie do współpracy Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego było marketingowym strzałem w dziesiątkę, dzięki czemu egzotycznie brzmiące firmy zyskały rozpoznawalność. Natomiast ostatnia afera z owianą złą sławą giełdą kryptowalut Zondacrypto, która przecież niezwykle mocno promowała się poprzez sponsorowanie Polskiego Komitetu Olimpijskiego czy ekstraklasowych klubów piłkarskich, dowiodła, że wiarygodność oparta na reklamach może być bardzo złudna…
W przypadku Omody i Jaecoo liczą się też inne kwestie. Fakty i liczby. Chińczycy pochwalili się ostatnio uruchomieniem sześćdziesiątego autoryzowanego salonu sprzedaży i serwisu w Polsce, a to już naprawdę porządnie rozbudowana sieć. Ogłosili przy tej okazji, że w ciągu niecałych dwóch lat sprzedali w naszym kraju ponad 30 tysięcy nowych samochodów.

Subskrybuj