Najpotworniejszą z takich spraw zajmowałem się w latach 2002 – 2003. Porwano wówczas syna właściciela firmy mięsnej „Olewnik”. Mimo zapłacenia okupu w wysokości 300 tys. euro Krzysztof po blisko dwóch latach przetrzymywania i tortur został zamordowany. Dziś wrócę do innego porwania z tamtego okresu – 14-letniego Oriana ze Zgierza w lipcu 2002 r.
Orion był 14-letnim Romem mieszkającym z rodzicami w Londynie. Latem 2002 r. przyjechał z matką do rodziny w Zgierzu, gdzie mieszkał jego dziadek. Wkrótce dołączył do nich także wujek chłopca, którego w programie „997” nazwaliśmy Bolo.
Pewnego dnia Bolo woził siostrzeńca swoim Mercedesem po mieście. Nagle ich samochód został lekko uderzony przez Audi, którego kierowca, zamiast się zatrzymać, zaczął uciekać. Rozwścieczony wujek ruszył za nim. Po kilku kilometrach Audi skręciło do lasu w pobliżu ośrodka Malinka. Gdy Bolo wysiadł z auta, z krzaków wyskoczyło trzech zamaskowanych mężczyzn. Związali go, a Oriana, grożąc pistoletem, wepchnęli do bagażnika Audi. Wykorzystując chwilę nieuwagi napastników, wujek zdołał uciec i zawiadomić rodzinę.
Jeszcze tego samego dnia matka chłopca zgłosiła porwanie policji. Natychmiast zorganizowano blokady dróg w Zgierzu i całym regionie, a rodzina rozpoczęła gorączkowe oczekiwanie na kontakt od porywaczy. Ten nastąpił szybko, ale nie w Polsce. Sprawcy zadzwonili do ojca Oriana w Londynie i zażądali 3 mln dolarów okupu za uwolnienie chłopca.
Ojciec Oriana przysłał do Polski dwóch starszych synów, by negocjowali z porywaczami. Przyjechali do Zgierza trzeciego dnia po uprowadzeniu. Wtedy też w domu dziadka pojawił się szwagier Bola, twierdząc, że porywacze wyznaczyli go na pośrednika między nimi a rodziną. Coraz więcej wskazywało na to, że za porwaniem mogą stać członkowie romskiej społeczności. Po kilku dniach negocjacji okup obniżono z 3 mln do 250 tys. dolarów. Porywacze zażądali również wycofania policji. Kryminalni oficjalnie przerwali poszukiwania, ale nadal prowadzili działania operacyjne.
25 lipca 2002 r., po 17 dniach niewoli, Orian odzyskał wolność. Wcześniej ojciec zostawił w wyznaczonym miejscu na leśnej drodze w okolicach Bydgoszczy ponad 160 tys. funtów okupu, wówczas było to około miliona złotych. Chłopca porzucono w lesie pod Sochaczewem. Przerażony i wyczerpany dotarł do najbliższej wsi, skąd trafiła do rodziny długo wyczekiwana wiadomość o jego odnalezieniu.
Wydawało się, że zatrzymanie sprawców jest tylko kwestią czasu. Mimo prowadzonego śledztwa nie zebrano jednak dowodów pozwalających postawić komukolwiek zarzuty. Był to kolejny dowód słabości ówczesnej policji.
Sprawa odżyła po siedmiu latach za sprawą policjantów CBŚ, którzy analizując podobne porwanie w Warszawie, do którego doszło krótko po uprowadzeniu Oriana, trafili na nowe tropy. Zestawienie obu spraw pozwoliło wskazać co najmniej siedmiu uczestników zgierskiego porwania.
18 maja 2009 r. funkcjonariusze CBŚ, wspierani przez policjantów z Bydgoszczy i Włocławka, zatrzymali sześciu mężczyzn w wieku od 33 do 49 lat. Pięciu ujęto na Pomorzu, jednego w Warszawie. Zarzuty usłyszał również 57-latek przebywający już w areszcie w innej sprawie. Wobec wszystkich zastosowano tymczasowe aresztowanie. Kilka tygodni później zatrzymano jeszcze dwóch uczestników porwania.
Wyrok w sprawie porwania nastoletniego Roma Antoniego Oriana ze Zgierza zapadł dopiero 3 lutego 2011 r., niemal 9 lat po tych wydarzeniach. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał 9 mężczyzn na kary od 11 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Dwaj sprawcy należeli do najbliższej rodziny Oriana. Bogdan S., jeden z głównych organizatorów porwania i kuzyn ofiary, otrzymał najwyższy wyrok – 8 lat więzienia. Marek L., również kuzyn chłopca i współinicjator uprowadzenia, został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec niego nadzwyczajne złagodzenie kary, ponieważ pomógł ujawnić okoliczności przestępstwa. Pozostali oskarżeni, którzy uczestniczyli w uprowadzeniu i przetrzymywaniu nastolatka, usłyszeli wyroki od 11 miesięcy do kilku lat więzienia. Dziś wszyscy są już na wolności.