R E K L A M A
R E K L A M A

Moviestar. Recenzja Skiby

Życie aktorów filmowych to coś, co interesuje szeroką widownię. Jacy są naprawdę, co lubią robić w wolnym czasie. Co jedzą, co piją, jak dbają o kondycję i w kim się kochają?

Fot. materiały promocyjne

Fani kina chcą o nich wiedzieć wszystko i koniecznie dotknąć ich życia, choćby przez marną namiastkę w postaci zdjęć i plotek w internecie.

W dawnych wiekach pogardzano aktorami, choć ceniono tych najlepszych. Aktor to na pewno nie był zawód dla prawdziwego mężczyzny, a aktorka, niestety, miała krzywdzącą opinię niemalże kurtyzany. Z biegiem wieków to się zmieniało. Aktorzy stali się obiektem podziwu lub wręcz kultu. Złota epoka Hollywood to czas prawdziwego obłędu na punkcie najbardziej znanych aktorów, i trwa to nieprzerwanie do dziś.

Popularni aktorzy traktowani są jak półbogowie, ludzie niezwykli, wyjątkowi; otacza ich wianuszek wyznawców. Kultura internetu i wszędobylskość paparazzich doprowadziły też do szybkiego osaczania idoli oraz jeszcze szybszego strącania ich z piedestału. Jedna wpadka, jeden skandal, a nawet przypadkowa sytuacja mogą prowadzić do załamania pieczołowicie budowanej kariery.

Tyler (w tej roli wystrzałowy Grzegorz Daukszewicz) jest gwiazdą filmową, która na skutek absurdalnego zdarzenia na bankiecie staje w ogniu krytyki i potępienia. Internet i współczesne media niczego nie kochają tak jak dokopania znanej osobie. By przeczekać burzę, Tyler wraz ze swoją menedżerką Ashley (świetna Katarzyna Zielińska) usuwa się z pola widzenia i udaje się na wypoczynek do zacisznego kurortu. Pech chce, że w sąsiednim apartamencie, który miał być pusty, pojawia się Justin, młody chłopak po życiowych przejściach (zabawny Aleksander Sajewski).

Jak łatwo się domyślić, sprawy szybko się komplikują, a cicha kryjówka zamienia się w teren pełen dramatów i napięć. „Moviestar” Petera Quiltera to jednak coś więcej niż tylko zabawna komedia pomyłek. To satyra na współczesne media, krytyka zidiociałego kultu gwiazd, ale także bezpardonowe szyderstwo z mechanizmów, które rządzą internetem.

Te mechanizmy manipulacji i wkręcania widowni w nowe skandale, romanse, kreowane wydarzenia, fikcyjne dramaty to, niestety, triki, które rządzą nie tylko światem gwiazd filmowych. Wystarczy pod bohaterów komedii podstawić sobie polityków z pierwszych stron portali informacyjnych i będziemy mieli pełny obraz współczesnej sceny politycznej, w której udawanie i gra są równie ważne, jak na planie filmowym.

Brawa dla aktorów, ale także dla dyrekcji Teatru Kwadrat, która dba o pierwszorzędny dobór repertuaru. Osobne brawa należą się reżyserowi Tomaszowi Sapryce, który z tej kameralnej komedii potrafił uczynić perełkę.

Ocena: Wysoka fala 

2026-10-03

Krzysztof Skiba