R E K L A M A
R E K L A M A

Spotkanie sobie kup [FELIETON OGÓRKA]

Tydzień minął pod znakiem nasilonych oczekiwań spotkań z prezydentem, co było o tyle dziwne, że prezydenta nie było, bo był w Nowym Jorku. Biorąc pod uwagę, jaki jest stosunek dużej części opinii i klasy politycznej do prezydenta Nawrockiego, nagłe zainteresowanie, jak można by się z nim spotkać, wydaje się dość zaskakujące, bo utarła się opinia, że raczej wiele osób kontaktów z nim starałoby się za wszelką cenę uniknąć.

Rys. Mirosław Stankiewicz

Jednak dotychczasowe podejście, „jak nie spotkać się z prezydentem”, zamieniło się w swe przeciwieństwo, a spotkania takie okazały się pożądane.

Świeżo wybrany do Trybunału Konstytucyjnego sędzia Berek, nie czekając nawet, aż opadnie kurz z jego wertowanych akt, zawiadomił, że chce się z prezydentem zobaczyć, choć z przepisów wynikałoby raczej, że to prezydent ma jego zobaczyć, a o odwrotności nic tam nie ma: sędzia musi złożyć ślubowanie wobec prezydenta. Jak szeroko wiadomo, poprzedni koledzy sędziego Berka zrobili to, nie widząc prezydenta, tylko pod jego postacią marszałka Sejmu – i to im wystarczyło. Stąd ogólne wrażenie, że sędziom aż tak na spotkaniu z prezydentem nie zależało i że się obejdą. A jednak sędzia Berek spotkania tak nie może się doczekać, że naciska na jego przyspieszenie. I wydaje się, że chciałby je odbyć z udziałem prezydenta, a nie, jak poprzednicy, którym wystarczyła jego nieobecność.

Swoją drogą przepisy mogłyby być nieco bardziej precyzyjne: czy podczas ślubowania „wobec” muszą się widzieć wzajemnie, czy wystarczy do tego to, co widzi sam sędzia albo sam prezydent?

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-10-03

Michał Ogórek