R E K L A M A
R E K L A M A

Mała wieś, wielka olejarnia. W Biadolinach tłoczą aż 19 rodzajów oleju

Jedną z najlepszych polskich olejarni jest małopolska Gaja. 

Olej lniany i mydło arganowe /Fot. archiwum firmy

Biadoliny Szlacheckie to całkiem spora, zamieszkiwana przez około tysiąca mieszkańców wieś w gminie Dębno, powiecie brzeskim, województwie małopolskim. 

Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1398, gdy synowie Piotra ze Szczekocin, kasztelana i starosty lubelskiego, dokonali podziału okolicznych ziem. Kolejny raz historia zawitała do Biadolin w 1915 r., kiedy to z pobliskiej stacji kolejowej armia austro-węgierska, używając moździerzy kalibru 305 mm i haubic 420 mm, ostrzeliwała zajęty przez Rosjan Tarnów. 

W Biadolinach Szlacheckich Honorata i Bartek Urjaszowie prowadzą znaną w kraju olejarnię Gaja. 

– Wybór miejsca nie był przypadkowy, bo stąd pochodzi moja żona – mówi pan Bartek. – Ja pochodzę z pobliskiego Tarnowa. Obydwoje zawsze przywiązywaliśmy duże znaczenie do zdrowego trybu życia, zdrowego jedzenia, o co na małopolskiej wsi łatwiej niż w dużym mieście. Z początku zaczęliśmy tłoczyć oleje na własne, domowe potrzeby, bo prawdziwie świeżego oleju nie dało się kupić w zwykłym sklepie. Z czasem postanowiliśmy przenieść nasz domowy standard oczko wyżej i tak w 2016 r. otworzyliśmy olejarnię Gaja. 

Od ziarna do butelki 

W ofercie jest aż 19 olejów. Oprócz tych popularnych, jak oleje z lnu, czarnuszki, rzepaku, są też makowy, kokosowy, z nasion pietruszki, sezamowy, z pestek dyni i pestek moreli. Firma oferuje także własne olejowe mieszanki. 

– Kupujemy ziarna dobre, a nie tanie. Wszystkie, poza tymi z innych stref klimatycznych, u polskich dostawców – zapewnia pan Bartek. 

Każda partia musi przejść badania. Albo robi je rolnik i przedstawia certyfikat, albo olejarnia zleca to specjalistycznemu instytutowi. 

– Często słyszę, że można gdzieś kupić prawdziwie ekologiczną żywność. To mit. Na rynku nie ma roślin całkowicie wolnych od pestycydów. Nawet produkcja bio i ekologiczna nie jest od nich całkowicie wolna. W sklepach ze zdrową żywnością możemy kupić banany z Ekwadoru czy Kostaryki. Żeby wytrzymały podróż przez Atlantyk, muszą być poddane działaniom różnych chemicznych środków. Jedyne, co można zrobić, to ograniczyć te najbardziej toksyczne. 

Proces produkcji nie jest zbyt skomplikowany. Ziarna trafiają do prasy ślimakowej. Współczesne prasy są zasilane energią elektryczną. Jednak jej sposób działania pochodzi ze starożytności. Podobno jej wynalazcą był Archimedes (287 – 212 p.n.e.), który stworzył ten mechanizm na potrzeby pompy wodnej. Trzy wieki później Rzymianie powszechnie stosowali to urządzenie do tłoczenia oliwy z oliwek, wyciskania soku z winogron na wino. 

Tłoczenie na zimno pozwala zachować witaminy, kwasy tłuszczowe, minerały i inne biologicznie aktywne składniki. 

Oleje nie są tanie. Słonecznikowy kosztuje 23 zł, lniany 29, z czarnuszki 85, rokitnika 95, wiesiołka 119, ogórecznika 135 zł za butelkę 250 ml. 

Właściciel nie ujawnia rentowności produkcji. Jednak można to oszacować. Gaja przerabia kilkanaście ton ziaren rocznie. 

Z kilograma ziaren czarnuszki pozyskuje się około 300 ml oleju, z wiesiołka 150 (kilogram nasion wiesiołka kosztuje do 46 zł). 

– Każda firma jest nastawiona na maksymalizację zysku. Do tego celu można dojść na wiele sposobów: zwiększając produkcję, marżę, stosując tańsze komponenty itd. My postawiliśmy na jakość i wiarygodność naszych produktów. 

Ocena niemal doskonała 

W Polsce jest około 70 olejarni, jednak mniej niż połowa przywiązuje tak wielką wagę do jakości jak Gaja. 

Klienci najczęściej kupują olej lniany ze względu na jego wyjątkowe właściwości (zawiera najwięcej kwasów omega- 3), ale wszystkie oleje mają właściwości prozdrowotne. 

Właściciele sprzedają swoje wyroby za pośrednictwem sklepu internetowego. 

– Sklepom stacjonarnym, które chciałyby nawiązać z nami współpracę, na początku zadaję jedno pytanie: czy mają państwo chłodnię? 

– Nie mamy. 

– To dziękuję. Nasze oleje wysyłamy w styropianowych opakowaniach, które są izolatorem termicznym. Produkty sprzedajemy „na świeżo”, dlatego możemy to robić tylko w naszym sklepie internetowym. Panuje przekonanie, że przydatność olejów do spożycia należy liczyć od chwili otwarcia butelki. Ale to tak nie działa. Kwasy tłuszczowe zaczynają ulegać naturalnej degradacji już w momencie uwolnienia ich z ziaren. Olej lniany po 6, a nawet 12 miesiącach nie będzie zjełczały, ale już po około 8 tygodniach będzie miał o połowę kwasów omega-3 mniej, a po trzech miesiącach ich ilość będzie znikoma. Wśród wszystkich wytwarzanych przez nas olejów najdłużej utrzymuje parametry zdrowotne olej kokosowy, aż do 12 miesięcy. 

O jakości olejów Gai najlepiej świadczą dane z Trusted Shops, firmy, która oferuje usługi konsumenckiego budowania zaufania i zebrała już ponad 160 milionów opinii klientów. TS wystawił Gai ocenę 4,98 na 5 możliwych po zebraniu 6230 opinii na jej temat. 

– Nie bierzemy udziału w targach, eventach, gdyż takie imprezy są sponsorowane, dedykowane, ukierunkowane w celu uzyskania pewnego efektu. Zdobycie jakiegoś medalu to przede wszystkim kwestia środków, jakie się na ten cel wyda. Nie reklamujemy się w mediach. Mamy profesjonalną stronę w internecie i uważamy, że dobry produkt sam się obroni. Ta droga jest oczywiście dłuższa, ale bardziej stabilna. Dla nas najważniejsza jest reklama szeptana od jednego zadowolonego klienta do drugiego. 

Od pewnego czasu Gaja zaczęła rozwijać naturalne kosmetyki na bazie produkowanych przez siebie olejów. Są to balsamy do ust, zestawy do kąpieli, serum do cery, mydła, olejki. Ich cena wynosi od 19 zł za kulę do kąpieli do 99 zł za serum olejowe do cery naczynkowej (zestawy są droższe). Wszystkie bez stosowania chemii. 

– Polacy są coraz bardziej świadomi tego, co kupują, co jedzą. To szansa dla takich firm jak nasza, które na pierwszym miejscu stawiają jakość. 

Oliwa dla milionera 

Oleje roślinne jedliśmy już w okresie neolitu. Oliwę z oliwek na Bliskim Wschodzie uzyskiwano ponad 8 tys. lat temu. 

Najstarsze znane drzewo oliwne znajduje się we wsi Vouves na Krecie. Ma co najmniej 3 tys., a niektórzy sądzą, że nawet 5 tys. lat i nadal co roku rodzi owoce. W czasach egipskiego Nowego Państwa (1550 – 1077 p.n.e.) właśnie Kreta była jednym z największych eksporterów oliwy. Oliwa stosowana była nie tylko w kuchni i do pielęgnacji ciała, ale także jako lekarstwo i do napełniania lampek oliwnych. 

Oleje roślinne (z lnu, maku, rzepaku, sezamu, a także olej rycynowy) Egipcjanie spożywali już co najmniej 6 tysięcy lat temu, a więc na 1,4 tys. lat przed budową pierwszych piramid. W Chinach używano oleju sojowego 4 tys. lat temu. W grobowcu faraona Tutanchamona (ok. 1340 – 1323 p.n.e.) odnaleziono ślady olejku z czarnuszki, który stosowany był do pielęgnacji skóry i włosów. 

Hipokrates (ok. 460 p.n.e. – 375 p.n.e.) zalecał stosować olej lniany na dolegliwości żołądkowe. 

Do rozcierania nasion na zimno używano moździerzy, kamieni młyńskich, a potem prasy tłokowej. 

Dziś oleje roślinne, zarówno te przetworzone, jak i wyciskane na zimno, mają ogromne znaczenie w gospodarce i roczna wartość tego rynku na świecie jest oceniana na ponad 400 miliardów dolarów rocznie, z czego rynek oliwy z oliwek stanowi około 5 proc. 

Największymi światowymi producentami olejów roślinnych są Stany Zjednoczone, Ukraina, Malezja, Indonezja. Polska jest trzecim w Unii producentem oleju rzepakowego (1,5 miliarda litrów). 

Najdroższym olejem roślinnym jest olej arganowy. Jego największym producentem jest Maroko. W Polsce 50 ml tego oleju (tłoczonego na zimno) kosztuje ponad 50 zł. 

To jednak niewiele przy cenie niektórych rodzajów oliwy. 500 ml greckiej oliwy lambda extra virgin ultra premium luxury bespoke edition kosztuje 50 tys. złotych. Oliwki są zbierane ręcznie, a następnie tłoczone. Tak przygotowana oliwa przechodzi pięcioetapową kontrolę jakości. Następnie, także ręcznie, jest butelkowana i etykietowana. 

2026-09-29

Krzysztof Tomaszewski