Kiedy w 2000 r. prezentowałem w telewizyjnym programie „997” sprawę „Śpiocha”, kryminalni nie mieli pojęcia, że osobnik o tym pseudonimie działał od dwóch lat na terenie prawie połowy Polski. Choć odnotowywano wiele napadów w odległych województwach, nikomu nie przyszło do głowy, że ich sprawcą jest chudziutki trzydziestoparolatek poruszający się maluchem, członek przyzwoitej rodziny mieszkającej w okolicach Wolina. Domorosły bandyta działał od 1998 r. Nim nadano mu pseudonim „Śpioch”, używał do napadów metody zwanej pułapką, którą później zarzucił. Podkładał pod koła nadjeżdżających tirów kolce. Kiedy kierowca zauważył pękniętą oponę, natychmiast zatrzymywał pojazd i wysiadał z szoferki. Wtedy pojawiał się „Śpioch” i grożąc bronią, okradał nieszczęśnika. Zabierał też telefon kierowcy, aby ten nie mógł powiadomić policji. Kiedy zajmowałem się tą sprawą w 2000 r., zmienił taktykę. Atakował śpiących kierowców i od tej chwili nadano sprawie kryptonim „Śpioch”.
Subskrybuj