Syn z matką byli już przy samochodzie zaparkowanym na podwórzu. Mirosław G. wyszedł za nimi i oddał strzał w kierunku żony. Trafiona w plecy kobieta zdołała jednak wsiąść do auta. Gdy samochód ruszał, napastnik oddał jeszcze strzał w maskę samochodu, ale syn z matką zdołali pojechać do szpitala. W tym czasie Mirosław G. strzelił jeszcze raz w powietrze, później wziął kanistry z benzyną, którą rozlał w mieszkaniu i pomieszczeniu gospodarczym, a następnie podpalił. Wszystko zarejestrowały kamery z monitoringu.
Kobieta miała ranę postrzałową pleców w okolicy łopatki i karku. Strzał oddano z rewolweru Pietta kaliber 44.
Strzały mierzone w wybrany cel
Po zatrzymaniu sprawcy w jego krwi stwierdzono prawie promil alkoholu. Biegły, analizując jego zachowanie w chwili popełnienia czynu, zwrócił uwagę, że Mirosław G. posługiwał się bronią w sposób pewny i kontrolowany. Oddawał strzały, trzymając ją oburącz, a ponadto potrafił strzelać podczas przemieszczania się. Zdaniem biegłego bez obaw, swobodnie i szybko poruszał się z bronią gotową do oddania strzału, utrzymując wybrany kierunek ostrzelania celu. W ocenie biegłego Mirosław G. jest człowiekiem, który potrafi posługiwać się bronią palną. Należy zatem wykluczyć, że strzały oddał przypadkowo. Z nagrań monitoringu wynika bowiem, że sprawca celował i świadomie kierował broń w stronę wybranych osób.
Subskrybuj