Dziennikarze Onetu stają przed sądem za tekst dotyczący rzekomej znajomości prezydenta z osobą z półświatka przestępczego. Kierownictwo stacji wPolsce24 oczekuje satysfakcji z powodu uchylania się od odpowiedzi marszałka na pytania reportera i obrazę stacji.
Karol Nawrocki, tak jak każdy obywatel, ma prawo dochodzić swoich racji w sądzie, ale czy głowie państwa wypada schodzić do poziomu sądowej przepychanki? Jak można przewidzieć, taki przebieg będzie miała rozprawa. Dziennikarze mają prawo i obowiązek pisać, a prezydent może dobierać sobie znajomych według własnego gustu. Jakie dziś ma znaczenie fakt, że Karol Nawrocki rzekomo kolegował się z podejrzanym typem? Ponad dziesięć milionów Polaków wybrało go na prezydenta. Koniec kropka. Uważam, że majestat urzędu zawsze wymaga szacunku niezależnie od tego, jaka osoba ten urząd sprawuje.
Grzebanie w cudzym życiorysie oceniane jest na ogół nagannie. Uzasadnieniem wertowania w życiorysach osób publicznych nie może być nawet szczytna intencja dziennikarskiego działania w imieniu opinii publicznej. Jest jeszcze etyka zawodowa i działanie zgodne z zasadami współżycia społecznego. Samuelowi Pereirze, reporterowi stacji wPolsce24, zapewne nie przyszło go głowy, że obowiązki zgodne z etyką zawodową obowiązują także jego, gdy w Sejmie atakuje pytaniami marszałka Czarzastego, z uporem maniaka dopytując o ankietę bezpieczeństwa i przynależność do PZPR. Marszałek Czarzasty zdecydował nie odpowiadać, zaznaczając, że ze stacją, która nie budzi zaufania i upowszechnia nieprawdziwe informacje, nie będzie współpracował. Uważam, że marszałek powinien współpracować ze wszystkimi stacjami, a to, że czasem nie odpowie na pytania jakiejś stacji, nie może być powodem złożenia zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Artykuł 4 ustawy – Prawo prasowe, na które powołuje się wPolsce24, nakłada obowiązek udzielania informacji, ale z zaznaczeniem, że nie narusza prawa do prywatności.
Dziennikarze obu stron sceny, weźcie to pod uwagę, zaniechajcie „grzebania” w życiorysach. Prezydent, marszałek ani żaden inny polityk to nie chłopcy do bicia.