R E K L A M A
R E K L A M A

PiS wymazuje z pamięci Piesiewicza. Prezes PKOI wkrótce może stracić stanowisko

Według ustaleń Wirtualnej Polski Radosław Piesiewicz, prezes PKOl, miał korzystać z szeregu kosztownych świadczeń oferowanych przez szefa upadłej giełdy Zondacrypto. Wśród nich wymieniany jest luksusowy zegarek o wartości blisko 200 tys. zł, a także opłacane wyjazdy i pobyty hotelowe dla jego najbliższych. Jednocześnie osoby związane z PiS i jego politycznym zapleczem przewidują, że Piesiewicz wkrótce może pożegnać się z funkcją w PKOl i stracić znaczenie na scenie publicznej. Jak wynika z ich wypowiedzi, środowisko PiS coraz wyraźniej dystansuje się od jego osoby.

Źródło: YouTube

Problematyczny czasomierz

Radosław Piesiewicz, stojący na czele PKOl dzięki poparciu polityków PiS, po raz kolejny znalazł się w centrum kontrowersji. Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że od Przemysława Krala, byłego szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, miał otrzymać zegarek Patek Philippe o wartości około 40 tys. euro oraz inne kosztowne podarunki. Według ustaleń WP i TVN24 w zamian Piesiewicz miał deklarować pomoc w nawiązaniu kontaktu z byłym premierem Mateuszem Morawieckim oraz ówczesnym prezesem UOKiK Tomaszem Chróstnym. Ostatecznie do takiego wstawiennictwa nie doszło.

Piesiewicz potwierdził, że zegarek otrzymał od Krala, jednak zaprzeczył, by był to prezent. Jak tłumaczył, sam go kupił, a Kral miał jedynie pomóc mu w jego nabyciu. Prezes PKOl zapewniał również, że zapłacił za niego gotówką we frankach szwajcarskich i posiada dokument potwierdzający zakup. Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika jednak, że faktura za zegarek została wystawiona na Przemysława Krala i wskazywała jego prywatny adres.

Obecnie Piesiewicz dystansuje się od Przemysława Krala i przekonuje, że sam padł jego ofiarą. Jak twierdzi, stracił prywatne pieniądze i uważa się za poszkodowanego w całej sprawie. Jego zdaniem próba przypisywania mu odpowiedzialności za upadek Zondacrypto jest niesłuszna i odwraca role między pokrzywdzonym a osobą, która miałaby ponosić winę.

Znali, ale już nie znają

Politycy PiS również próbują zdystansować się zarówno od Przemysława Krala, jak i Radosława Piesiewicza. Jak wynika z relacji WP, część z nich unika odpowiedzi na pytania dotyczące prezesa PKOl, a niektórzy bagatelizują zainteresowanie dziennikarzy jego sprawą. Problem w tym, że powiązania Piesiewicza z partią są widoczne jak na dłoni.

Piesiewicz rozwijał swoją karierę w sporcie przede wszystkim w okresie rządów PiS. W 2016 roku został wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej z rekomendacji Jacka Sasina. W kolejnych latach obejmował stanowiska prezesa Polskiej Ligi Koszykówki, Polskiego Związku Koszykówki, a w 2023 roku stanął na czele Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Media zwracają również uwagę na zarobki jego żony w spółkach związanych ze Skarbem Państwa. Według przywoływanych informacji jako doradczyni ds. sztuki w Pekao SA miała otrzymywać około 160 tys. zł miesięcznie w czasie, gdy ministrem aktywów państwowych był Jacek Sasin.

Piesiewicz ucieknie za granicę?

Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha ocenił w programie „Tłit”, że na obecnym etapie nie można jeszcze jednoznacznie przesądzać, czy w sprawie Radosława Piesiewicza doszło do korupcji. Podkreślił jednak, że sprawa może mieć dalszy ciąg.

Odnosząc się do przyszłości Piesiewicza na stanowisku prezesa PKOl, Myrcha przypomniał, że komitet pozostaje niezależny od władz państwowych. Jednocześnie wskazał na rosnące niezadowolenie wobec prezesa w samym PKOl oraz w środowisku działaczy sportowych. Wiceminister zaprzeczył również, aby prokuratura lub służby dysponowały informacjami o planowanym przez Piesiewicza wyjeździe z Polski.

2026-08-25

SJS na podst. Rzeczpospolita, Wirtualna Polska