Mistrzostwa w Birmingham, nie ma co zaklinać rzeczywistości, nie należały do udanych. Osiemnaste miejsce pod względem zdobytych medali, siódme w klasyfikacji punktowej. Po raz pierwszy od dwudziestu lat lekkoatleci wracają z mistrzostw Europy bez złota. Te nienajlepsze wyniki przełożyły się też na oglądalność zawodów w TVP (średnio 650 tysięcy widzów). Trochę więcej, około miliona, zasiadało przed telewizorami, gdy na starcie stawała Ewa Swoboda. Więcej – 2 do 3 mln – widzów przyciągają siatkarze w Polsacie.
Telewizja Polska uzyskała wyłączność na transmisje z 27. Mistrzostw Europy w Lekko atletyce i starannie przygotowała się do przekazu. Zawody relacjonowały dwie pary sprawozdawców z najwyższej półki: Marek Rudnicki i Szymon Borczuch oraz Przemysław Babiarz i Sebastian Chmara. Mają oni na koncie największe imprezy sportowe świata i Europy, łączy ich kultura i rzetelność przekazu. Sebastian Chmara okazał się dodatkowo mistrzem precyzji w przekazie, zauważając, że zawodniczka zapomniała podciągnąć lewą nogę i skok okazał się za krótki.
Złotego medalu zabrakło lekkoatletom, za to sprawozdawcy TVP zasłużyli na złoto. Równie dobrze wypadli w studiu eksperckim Aleksander Dzięciołowski, który z Małgorzatą Hołub-Kowalik i Piotrem Małachowskim na bieżąco komentowali to, co działo się na stadionie. Reporter Michał Chmielewski nieszablonowo przeprowadzał wywiady z naszymi mistrzami i przegranymi.
Sobotni wieczór zamącił jednak ten sielankowy obraz. Z powodu późnej pory i zimna studio niespodziewanie zakończyło działalność. Nie przeprowadzono wywiadu ze srebrną medalistką Marią Żodzik, która po konkursie skoku wzwyż błąkała się po stadionie, notabene bez polskiej flagi. Coś nie zagrało, a było tak dobrze…