W nocy 5 sierpnia 2026 roku na lotnisku w Lipsku doszło do groźnego zdarzenia z udziałem ukraińskiego samolotu transportowego. W pobliżu maszyny pojawił się dron, na którym znajdował się ładunek wybuchowy wraz z zapalnikiem. Według doniesień medialnych samolot należący do Antonov Airlines miał przewozić amunicję przeznaczoną dla Ukrainy.
Niemieckie media poinformowały, że monitoring lotniska zarejestrował lot drona w kierunku samolotu. Około godziny 19:30 bezzałogowiec uderzył w skrzydło maszyny. Do eksplozji jednak nie doszło, ponieważ znajdujący się na dronie ładunek z semteksem nie został zdetonowany. Po zderzeniu urządzenie odbiło się od samolotu i spadło na płytę lotniska.
Jak ustalił „Bild”, do kolizji doszło w pobliżu zbiornika paliwa, co mogło doprowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji. Na dronie znajdowała się również puszka zawierająca materiał wybuchowy.
Niebezpieczne puszki kukurydzy
Śledczy z Polski, Niemiec i Litwy badają, czy incydent w Lipsku może być powiązany z wcześniejszą serią zdarzeń, w których wykorzystywano materiały wybuchowe ukryte w puszkach po kukurydzy. O możliwym związku poinformowała „Gazeta Wyborcza”, powołując się na źródło zaznajomione z działaniami polskiej prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Śledztwo obejmuje operacje dywersyjne, których organizację śledczy przypisują rosyjskim służbom. Według ustaleń „Gazety Wyborczej” w 2024 roku 27-letni obywatel Ukrainy mieszkający w Katowicach miał zostać zwerbowany za pośrednictwem Telegrama przez oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Mężczyzna miał podjąć współpracę przede wszystkim ze względów finansowych.
Litewski cmentarz
W ramach zleconych działań miał odebrać z cmentarza na Litwie dwie puszki po kukurydzy, przewieźć je do Polski i ukryć w pobliżu Zgierza, niedaleko autostrady A2. Podczas kolejnego transportu miał przewozić również elementy przeznaczone do budowy dronów oraz karty SIM.
Według ustaleń śledczych był także zaangażowany w wysyłanie z Litwy przesyłek zawierających materiały mogące zostać wykorzystane do podpaleń. W paczkach nadawca umieszczał między innymi poduszki do masażu i kosmetyki, wewnątrz których ukrywano zapalniki oraz substancje łatwopalne. Przesyłki po kilku dniach miały samoistnie stanąć w ogniu.
Do podobnych zdarzeń doszło w magazynie DHL w Birmingham, na lotnisku w Lipsku oraz w ciężarówce znajdującej się w bazie transportowej w okolicach Warszawy.
Litewskie służby przeszukały cmentarz, z którego miały zostać zabrane pojemniki. Znaleziono tam kolejne puszki, w których zamiast produktów spożywczych znajdował się silny materiał wybuchowy.