R E K L A M A
R E K L A M A

FAJBUSIEWICZ: Zamordowany na zlecenie konkurencji?

„Piszę do pana w sprawie rekonstrukcji zabójstwa Pawła. Półtora miesiąca przed jego śmiercią powiedział mi, że ma jechać do Redy (warsztat). Pytałem, kto to jest, to on mi mówił, że to jest paszcza lwa. Jak zięć nie przyjechał z tej rozmowy, to wiedziałem, że jest zamordowany” – to fragment listu, który dostałem latem 1998 roku z prośbą o zrealizowanie w telewizyjnym „997” filmowej rekonstrukcji zbrodni dokonanej 28 listopada 1996 roku.

Fot. YouTube

Autorem listu był teść 31-letniego Pawła Starosta, który tamtego dnia zniknął bez śladu. Przez wiele miesięcy nie wiedziano, co się z nim stało. Paweł, typowy przedsiębiorca lat 90., mieszkał z rodziną u teściów, ale rozwijająca się firma dawała mu nadzieję na własne mieszkanie i stabilizację. Po upadku „Elgazu” nawiązał kontakt ze słupską fabryką „M&S”, producentem okien PCV, a w 1995 r. otworzył w Gdyni własny zakład, finansując go pieniędzmi zarobionymi w Rosji. Firma szybko zdobywała klientów na Wybrzeżu. Z policyjnych akt wynika, że Paweł był skryty, bez nałogów, skupiony na pracy i rodzinie. Jego przedsiębiorstwo rozwijało się dynamicznie i zajmowało coraz mocniejszą pozycję w regionie.

28 listopada 1996 r. około godz. 8 Paweł wyszedł z domu w Rumi, a tuż przed 9 był już w swojej firmie w Gdyni. Do 13 pracował w biurze; według współpracownicy nie prowadził żadnych rozmów. Po 13 wyjechał Polonezem. Co robił do 16 – nie ustalono. Po 16 pojawił się w firmie w Rumi, gdzie odebrał zamówione parapety. Tuż przed 17 zadzwonił do biura: informował, że jedzie do klienta i raczej nie wróci już tego dnia. Wykonał jeszcze jedno połączenie – do kolegi – ale tam odezwała się tylko automatyczna sekretarka. Po tym telefonie ślad się urywa. Dwa dni później zaniepokojona żona zgłosiła zaginięcie w komisariacie w Rumi. Policja rozpoczęła poszukiwania, lecz bez rezultatu. Nie odnaleziono ani Pawła, ani samochodu, którym jeździł 28 listopada. Śledczy przyjęli, że mógł umówić się z jednym z dłużników gdzieś między Rumią a Wejherowem i tam zostać uprowadzony oraz zabity. Od początku wykluczono, by dobrowolnie opuścił rodzinę.

Ponad trzy tygodnie później samochód Pawła odnaleziono na parkingu przy ul. Piastowskiej w Gdańsku-Przymorzu. Nie ustalono, kto go tam zostawił ani co łączyło biznesmena z tym miejscem.

Przełom nastąpił dopiero rok po zaginięciu. Przy drodze między Rumią a Bieszkowicami chłopiec zbierający grzyby natrafił na ludzkie szczątki. Zwłoki, płytko zakopane i częściowo odkopane przez zwierzęta, były w daleko posuniętym rozkładzie, lecz po ubraniu rodzina rozpoznała Pawła. Badania potwierdziły tożsamość. Ciało spoczywało na głębokości około 50 cm, ręce były skrępowane taśmą, a sekcja wykazała śmiertelne ugodzenie nożem w plecy. Biegły ocenił, że zwłoki mogły leżeć w ziemi 6 – 12 miesięcy. Po zakopaniu ciała sprawcy najprawdopodobniej odprowadzili samochód do Gdańska, zostawiając go pod blokiem. Nigdy nie odnaleziono rzeczy, które Paweł miał przy sobie: czarnego nesesera z zamkiem cyfrowym, telefonu Nokia ani brązowej skórzanej kurtki. Wśród wielu hipotez jedną z najpoważniejszych była ta o zabójstwie na zlecenie konkurencji. Policja przesłuchała ponad sto osób.

Kolega Pawła, który widział się z nim feralnego dnia, twierdził, że Starost był wyraźnie przestraszony. Pracownica Pawła zeznała, że szef tego dnia śpieszył się i nerwowo spoglądał na zegarek. Tuż przed wyjazdem odebrał tajemniczy telefon. Numeru nie ustalono – minął rok, a operator nie przechowywał już billingów. Śledczy ustalili też, że niedługo przed zniknięciem firma Pawła wygrała duży przetarg na budowę osiedla, lecz po kilkunastu dniach wycofał się z niego. Do dziś istnieją podejrzenia, że decyzję wymusiła konkurencja. Szef jednej z firm, przesłuchiwany przez policję, zaprzeczał naciskom, a groźby tłumaczył „żartami”. Śledztwo umorzono w grudniu 1997 r. Zatrudniony przez rodzinę jasnowidz twierdził, że sprawcami są dwaj mężczyźni w wieku 30 – 40 lat.

Do sprawy powrócono w 2012 roku. Biegli otrzymali zlecenie wyodrębnienia DNA z gumy do żucia znalezionej w samochodzie oraz z pokrowców siedzeń. Ustalono, że gumę żuł Paweł, a na siedzeniach były ślady co najmniej trzech mężczyzn. Mimo tego tropu śledztwo nie ruszyło.

Kolejny raz sprawę podjęto kilka miesięcy temu. Zespół ds. Przestępstw Niewykrytych prowadzi pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku czynności dotyczące ujawnienia zwłok w rejonie Leśnictwa Stara Piła. Trwają przesłuchania świadków, ponownie przebadano zabezpieczone dowody biologiczne, wykonano też oględziny miejsca odnalezienia ciała z użyciem detektora metali. Policja informuje, że ze względu na dobro postępowania nie ujawnia wyników badań.

Od zbrodni minęło prawie 30 lat. Nikogo nigdy nie oskarżono o zabójstwo Pawła Starosta.

Wiesz coś o tym zabójstwie – pisz: rzecznik-kwp@gd.policja.gov.pl 

2026-08-14

Michał Fajbusiewicz