R E K L A M A
R E K L A M A

O czym sobie nie mówimy. Recenzja Skiby

Film zapowiada się jako zwyczajna i przewidywalna do bólu opowieść o klasycznym trójkącie, czyli on, ona i kochanka, ale jest zupełnie inaczej.

Kadr z filmu

Włoski reżyser Gabriele Muccino zabiera nas do Tangeru. Dawno temu stolicy piratów, centrum przemytu i miejsca ciągłych rywalizacji między Arabami, Portugalczykami i Brytyjczykami, a w latach 60. XX wieku – mekki artystów z Europy i USA.

To tutaj mieszkali przez jakiś czas muzycy z The Rolling Stones oraz tacy giganci literatury jak: William S. Burroughs, dramaturg Tennessee Williams, poeta Allen Ginsberg, beatnik Jack Kerouac czy francuski skandalista i geniusz Jean Genet, którego Gombrowicz cenił bardziej niż Jeana-Paula Sartre’a.

Obecnie Tanger to marokańska mekka turystów. Tu właśnie, w pięknej plażowej scenerii oraz w wesołym gwarze egzotycznego miasta, Carlo i Elisa – wypalone małżeństwo – postanawiają uzyskać, jak sami mówią, „nową perspektywę”. W podróż z nimi wybiera się zaprzyjaźnione od lat małżeństwo, Anna i Paolo, oraz ich rezolutna, trzynastoletnia córka Wittoria.

Mimo ciągłych kłótni i sporów przyjaciół dotyczących mocno krnąbrnej córki, Tanger zdaje się pozytywnie wpływać na małżeństwo, które w przytulankach na plaży, spacerach po mieście i wizytach w restauracjach zdaje się łapać dawny żar. Ale to tylko chwilowe złudzenie, bo nieoczekiwanie dla wszystkich pojawia się Blue, kelnerka z ich ulubionej restauracji, studentka Carla i jego konspiracyjna kochanka.

Jeszcze trwa festiwal pozorów, jeszcze Carl jest zamotany w udawanie i stara się różnymi wygibasami ukryć namiętny romans, ale groza narasta. Reżyser umiejętnie stosuje napięcie. Nie żałujemy Carla, który jest w rozdarciu, a nawet w chwili desperacji twierdzi, że kocha obie kobiety. Żałujemy tych ludzi, którzy w całym tym opętaniu sami sobie fundują nieszczęście i nieudane życie.

Sam problem tej „trzeciej” jest oczywiście banalny i rodem z melodramatu, ale włoski film „O czym sobie nie mówimy” jest opowieścią znacznie ciekawszą. Wydawałoby się, że tematycznie z filmowych małżeńskich trójkątów niczego więcej niż oklepane schematy nie da się już wycisnąć. Rzecz jest zgrana jak talia kart w portowej knajpie.

Tymczasem Gabriele Muccino opowiada nam jakby na nowo i niezwykle zajmująco tę starą jak świat historię, zadając jednocześnie pytania, czy przyjacielska lojalność jest ważniejsza niż moralne zasady. Czy święty spokój jest możliwy po dramacie, który się wydarzył, i jaką wartość mają intelektualne cytaty z Seneki, gdy jest się zwykłą świnią.

W polityce, jak w życiu, zakochujemy się czasem w mózgach liderów politycznych, którzy żonglują cytatami ze słynnych filozofów i pisarzy, ale nie mamy pojęcia, że wiedza nie musi wcale służyć do czynienia dobra. Czasem bywa tak, jak w wypadku pana prezesa Jarosława, że wielkie słowa i cytaty są tylko wygodnym kamuflażem dla brzydkich grzeszków.

Ocena: Wysoka fala 

2026-08-02

Krzysztof Skiba