R E K L A M A
R E K L A M A

Pod opuszczoną flagą [FELIETON OGÓRKA]

Podczas aplauzu najgorszy jest moment, kiedy trzeba przestać klaskać. W najwyższym stopniu doświadczyli tego uczestnicy sowieckich i sowieckopodobnych akademii i masówek, kiedy to nikt z publiczności jako pierwszy nie chciał się uspokoić i usiąść, aby nie zostało to uznane za zbyt wczesne. Niektórzy klaskali do omdlenia, ale i ono nikogo nie usprawiedliwiało.

Fot. Pixabay

Dlaczego mi się to przypomniało? Kiedy Putin zaatakował Ukrainę, wywiesiłem przed domem niebiesko-żółtą flagę. Miałem akurat nie za wielką, a w tamtej atmosferze spotkałem się nawet z pytaniem, dlaczego taka mała. Potem moja flaga została w okolicy jako ostatnia, gdy inne poznikały. Ale kiedy porwała mi ją wichura, postawiło mnie to od razu w innym świetle. Inni sąsiedzi w ogóle takiej nie mieli, a ja miałem i przestałem mieć. To już wyglądało na jakąś demonstrację, a ponieważ przeczytałem, że społeczeństwo staje się antyukraińskie – aby nie pogłębiać takiego wrażenia – chciałem nawet zastąpić ją nową. I wtedy właśnie Zełenski zaczął uprawiać swoje żenujące gierki z Polakami: powieszenie flagi w tym momencie byłoby ich popieraniem.

Znalazłem się trochę w sytuacji Rafała Trzaskowskiego z jego słynnej debaty w Końskich, który schował flagę (on akurat tęczową), bo mu ją podetknięto, a nie chciałem być Magdaleną Biejat, która zbiera wszystkie flagi, z którymi obecnie nie ma co zrobić. Wszystkie te przypadki razem wzięte pokazują, że lepiej w ogóle nie wywieszać żadnych flag, aniżeli przestać to robić.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-23

Michał Ogórek