R E K L A M A
R E K L A M A

Open’er Festival 2026. Światowo i przebojowo

Znów muzyka zabrzmiała w Gdyni! Na estradach rozstawionych na tamtejszym lotnisku Gdynia-Kosakowo wystąpiło 68 artystów, zarówno polskich (m.in. Daria ze Śląska, Kasia Sienkiewicz, Ralph Kaminski, Sobel), jak i zagranicznych.

Fot. YouTube

Open’er Festival zadebiutował w 2002 roku. Pierwsza edycja odbyła się w Warszawie pod nazwą Open Air Festival. Imprezę zorganizowała firma Alter Art Festival sp. z o.o., która do tej pory wydarzeniem zarządza. Rok później przeniesiono koncerty do Gdyni. Na przestrzeni 15 lat dawali je artyści najwyższej próby. W 2005 roku na scenie byli m.in.: Snoop Dogg, Faithless, Fatboy SlimLauryn Hill i The White Stripes. Udało się ściągnąć do Gdyni nawet Prince’a, który wystąpił 2 lipca 2011 roku w ramach trasy „Welcome 2 America: Euro 2011 Tour”. Był w świetnej formie i nie szczędził widzom kompozycji ze swojego przebojowego repertuaru, takich jak „Kiss”, „When Doves Cry” i „Purple Rain”.

Nick Cave and the Bad Seeds

Tegoroczna edycja imprezy zgromadziła równie popularnych wykonawców. Na głównej scenie w drugim dniu festiwalu obecny był Nick Cave, który przedstawił kilkanaście utworów razem z formacją Bad Seeds. Nagrał z nią 18 albumów. Ma też w dorobku longplay „Carnage” (2021), nad którym pracował razem z Warrenem Ellisem, oraz dwa krążki wydane pod szyldem Grinderman. Skomponował ponadto kilkanaście ścieżek dźwiękowych do filmów i wydał kilka książek. W Gdyni zaprezentował po dwa utwory z płyt „The Firstborn Is Dead” (1985), „Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus” (2004) i „Wild God” (2024) oraz po jednym z kilku innych albumów.

Florence i spółka

Dzień wcześniej prym wiodły grupy Florence and the Machine oraz The XX. Pierwsza powitała fanów piosenką „Everybody Scream” z tak samo zatytułowanego ubiegłorocznego albumu. Utwór jest o ciemnych i jasnych stronach estradowego życia. „Nie muszę być tu cicho” – śpiewała w Gdyni liderka grupy Florence Welch. – „Nie muszę być miła. Mogę być niezwykła lub zwyczajna. Wycieńczam się do granic możliwości. Ociekam krwią. Nie mogę jednak zawieść widzów, skoro skandują moje imię”. Na program koncertu Florence and the Machine złożyło się 17 utworów, w tym hity „Shake It Out”, „Dog Days Are Over” oraz cover kompozycji „You’ve Got The Love” z repertuaru Candi Staton i grupy The Source.

Kapela The XX to angielskie elektroniczne trio, które powstało w 2005 roku i do tej pory wydało trzy albumy. Tworzą je Romy Madley Croft (gitara, wokal), Oliver Sim (bas, wokal) oraz Jamie Smith (perkusja, produkcja nagrań). Ich koncert wypełniły zarówno piosenki wspólne, jak i wydane na samodzielnych płytach Smitha, który podpisuje je Jamie XX.

The Cure

Trzeciego dnia gwiazdą była kapela The Cure, którą kieruje kompozytor, gitarzysta i wokalista Robert Smith. Najnowszą płytę, zatytułowaną „Songs of a Lost World” (2024), muzycy wydali 16 lat po poprzednim krążku, który ukazał się w 2008 roku i nosi tytuł „4:13 Dream”. Wcześniej tak długich przerw między longplayami nie było. Od 1976 roku, kiedy zespół w Crawley zaczął działać, kolejne płyty dzieliły najwyżej cztery lata. The Cure wydali 14 albumów, z których najpopularniejszy jest „Disintegration” (1989). Dorobek zespołu dość późno doceniono w USA. Dopiero w 2026 roku przyznano mu pierwsze nagrody Grammy. Przypadły one grupie w kategoriach: „Najlepsze wykonanie alternatywne” (za utwór „Alone”) i „Najlepszy album alternatywny” (za płytę „Songs of a Lost World”).

Ostatnio zespół jest bardzo aktywny. Zarejestrował już nagrania na dwa kolejne albumy. Jeden ma być z utworami w mrocznych klimatach, a na drugim będą lżejsze piosenki popowe. Warto też posłuchać Roberta Smitha razem ze Stonesami, bo lider The Cure gra z nimi na gitarze utwór „Divine Intervention” oraz śpiewa chórki i towarzyszy im na syntezatorze w piosence „Never Wanna Lose You”. Obydwa nagrania są na ich longplayu „Foreign Tongues”.

Wytatuowany Teddy

Ostatniego dnia festiwalu jedną z dwóch głównych atrakcji był Teddy Swims. Piosenkarz ma na koncie dwa albumy – obydwa zatytułowane „I’ve Tried Everything but Therapy” – tyle że pierwszy jest z dopiskiem „Part 1” (2023), a drugi, wydany dwa lata później, z oznaczeniem „Part 2”. Zawierają muzykę z różnych stylistycznych szuflad – od popu i rocka zaczynając, poprzez country, a na klimatach soulowych i R&B kończąc. W tekstach piosenkarz porusza problemy, z którymi styka się na co dzień i od których trudno mu jest się uwolnić. Stąd tytuł „Próbowałem wszystkiego oprócz terapii”. Na scenie Swims nie wydawał się przygnębiony. Promieniał pozytywną energią i świetnie śpiewał. Jego twarz jest cała w tatuażach, a jego małżowiny uszne mają wyżłobione tunele o średnicy większej niż nasze pięciozłotówki i są wypchane okrągłymi kolczykami. Tatuaży na innych częściach ciała nie było widać, bo Swims wystąpił w kolorowym płaszczu, ale jest nimi pokryty w 90 procentach. W takiej „oprawie” może trudno byłoby mu ubiegać się o pracę w banku, ale mając tak wspaniały głos, nie musi myśleć o zmianie zawodu. Oprócz zaprezentowania własnych hitów zaśpiewał kompozycję „Jump” grupy Van Halen, czym pokazał, że z hardrockowym repertuarem też sobie radzi.

Jennie z Blackpink

Drugą atrakcją finału Open’era była Jennie Kim z Korei Południowej, o której świat usłyszał, kiedy śpiewała w dziewczęcej k-popowej grupie Blackpink. Teraz działa samodzielnie. W ubiegłym roku ukazała się jej debiutancka solowa płyta „Ruby”, z której w Gdyni zaprezentowała 12 numerów. Zaśpiewała też utwór „One of the Girls”, który wylansował The Weeknd, oraz kompozycję „Dracula” z repertuaru grupy Tame Impala.

Byli też na scenach m.in. Calvin Harris, Halsey, LP, Zara Larsson i Martin Garrix. Gratulacje dla organizatorów festiwalu, że aż tylu popularnych wykonawców udało im się zaprosić. Nie zapewnili jednak idealnej aury, bo nie było w Gdyni takich upałów, jak w innych częściach Polski. Chwilami padało, co nie przeszkodziło jednak Addison Rae pokazać się na scenie w samym kusym bikini i przejść po niej z opaską na oczach. Tak więc nie tylko dobrej muzyki było pod dostatkiem, ale też wizualnych atrakcji nie zabrakło. 

2026-07-24

Grzegorz Walenda