R E K L A M A
R E K L A M A

FAJBUSIEWICZ: Tragiczna dyskoteka 16-latki

Miała zaledwie 500 m do domu. W piątkowy letni wieczór 10 sierpnia 2001 r. Iza została napadnięta, gdy wracała z baru „Tropicana” w Żarkach- -Letnisku. Szaleniec zadał jej ponad 40 ciosów nożem. Ranną dziewczynę odnalazł przechodzący chłopak – Iza jeszcze żyła. Zmarła w drodze do szpitala. Tę wstrząsającą historię po raz pierwszy przedstawiłem w 2002 r. w telewizji. Przez 25 lat kolejne publikacje nie przyniosły przełomu. Dopiero niedawno Śląskie Archiwum X wróciło do tej sprawy.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Iza mieszkała z rodzicami i starszym bratem w spokojnych Żarkach-Letnisku; była pilną licealistką z Częstochowy, uchodziła za porządną i spokojną, najbliżej trzymała się z przyjaciółką z podstawówki, a jej największą pasją były internetowe znajomości.

Wakacje były w Żarkach-Letnisku czasem najazdu turystów – wymarłe poza sezonem knajpy pękały w szwach. Latem 2001 r. Iza poznała chłopaka, z którym szybko się związała. Spotykali się niemal codziennie, zwykle w barze „Tropicana”, gdzie gromadziła się miejscowa młodzież. Być może bywał tam także jej niechciany adorator – późniejszy zabójca.

Wieczorami Iza wracała do domu z bratem. Umówiła się z rodzicami, że będzie wracać przed godziną 22 i tego lata nigdy się nie spóźniła.

10 sierpnia 2001 r. Iza od rana pomagała w domu, potem siedziała w internecie. Po 15 szykowała się na spotkanie i zabrała srebrną obrączkę dla sympatii. W „Tropicanie” dołączyła do znajomych, chłopak przyszedł później; wręczyła mu obrączkę, ale była za duża. Wieczorem młodzi krążyli między barami. Ok. 20.30 sąsiad Izy wrócił do domu, pół godziny później chłopak wyszedł „załatwić sprawę”. Iza czekała coraz bardziej zniecierpliwiona. W końcu ruszyła sama; brat chciał ją odprowadzić, ale odmówiła. Odprowadził ją tylko do kładki. Było ok. 21.35.

Być może wśród bawiących się był przyszły morderca. Mógł znać jej drogę do domu, mógł pobiec skrótami i „przypadkiem” ją spotkać. To tylko hipoteza – nigdy niepotwierdzona.

Ok. godz. 21.45 sąsiad Izy – ten, który wcześniej był w pubie – szedł z domu tą samą drogą, którą wybrała dziewczyna. Nie spotkał jej. Najprawdopodobniej właśnie wtedy Iza trafiła w ręce oprawcy.

Chwilę później, ok. godz. 22.05, 17-latek, wracając z „Tropicany”, znalazł sąsiadkę we krwi. Iza doczołgała się do drogi i leżała w zaciemnionym miejscu, wzywała pomocy. Chłopak osłupiał – próbował jej pomóc, ale krępowała go jej nagość. Powtarzała, że wszystko ją boli, błagała, by zawołał ojca.

Pobiegł do jej rodziców. Ojciec, biegnąc z nim na miejsce, zadzwonił z komórki po policję i pogotowie. Pytał córkę, kto jej to zrobił. Tracąca przytomność Iza powtarzała tylko, że nie może powiedzieć – bo „on groził, że ją zabije”.

Pogotowie zabrało ją do szpitala wraz z ojcem i bratem, który pojawił się, widząc zbiegowisko. Policja rozpoczęła rozpoznanie terenu. Iza zmarła w drodze do szpitala. Morderca zadał jej ponad 40 ciosów nożem – krwotok był śmiertelny.

W śledztwie przesłuchano ok. 400 osób – bez rezultatu. Zabójca wciąż był na wolności. Ojciec Izy i miejscowa prasa wyznaczyli nagrodę 21 tys. zł za informacje prowadzące do ujęcia sprawcy. Po publikacjach policja odebrała kilka telefonów, ale wszystkie prowadziły donikąd. Pamiętnik Izy również nie wniósł nic do sprawy.

Napastnik ściągnął z niej odzież i zadawał ciosy na oślep. Pod paznokciami Izy znaleziono naskórek nadający się do badań DNA. Przez blisko rok porównywano go z profilami wytypowanych mężczyzn – bez skutku.

Na zlecenie prokuratury Krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych sporządził portret psychologiczny sprawcy. Według ekspertów zabójca pochodził z miejscowej społeczności, znał teren i ofiarę. To człowiek aspołeczny, żyjący samotnie, sfrustrowany seksualnie. Motywem miało być zgwałcenie i zaspokojenie potrzeb.

Prawie rok po zbrodni pojawił się pierwszy przełom. W czerwcu 2002 r. policjanci z drogówki zatrzymali do kontroli Mariusza P., mieszkańca Żarek-Letniska. Chłopak zaskoczył ich wyznaniem, że wie, kto zamordował Izę. Twierdził, że tamtego wieczoru, pijany, zasnął na skraju lasu. Obudził go krzyk. Z ok. 15 metrów miał zobaczyć skuloną Izę i stojącego nad nią mężczyznę, którego rozpoznał – jednego z braci B. Przestraszony uciekł, a nazajutrz dowiedział się o zabójstwie. Dopiero po roku zdobył się na odwagę, by o tym powiedzieć.

Wskazany przez niego Mariusz B. został aresztowany. Po kilkunastu miesiącach ruszył proces poszlakowy, oparty głównie na zeznaniach P. W 2006 r. sąd uniewinnił oskarżonego – w chwili zbrodni był w Niemczech, a DNA naskórka spod paznokci Izy nie należało do niego. W 2008 r. prokuratura w Myszkowie umorzyła sprawę.

Po 20 latach śledczy znów pracują nad sprawą Izy – przesłuchują świadków i badają zabezpieczone dowody, ale na razie niczego nie ujawniają.

Wiesz coś o zabójstwie Izy – pisz: rzecznik@ ka.policja.gov.pl 

2026-06-21

Michał Fajbusiewicz