R E K L A M A
R E K L A M A

IKONOWICZ: Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa cicha, niebezpieczna skłonność: winą za porażkę obarczać tych, którzy przegrali. To wygodne. Łatwiej oskarżyć ofiarę, niż przyznać, że system bywa bezlitosny. Ta narracja działa jak środek uspokajający – pozwala wierzyć, że jeśli będziemy „grzeczni”, ominie nas katastrofa.

Fot. Twitter

Lichwiarze, czyściciele kamienic i oszuści chętnie tę iluzję podtrzymują. Często sami odgrywają rolę pokrzywdzonych. Kobieta, która – by zmusić ciężko chorą osobę do wyprowadzki – odcięła jej prąd, ciepłą wodę, a w końcu w ogóle dostęp do wody, przedstawiała się jako ofiara. Twierdziła, że mieszkanie jest potrzebne wnukowi. Później wyszło na jaw, że w tym samym budynku ma jeszcze pięć lokali.

Ci, którzy doprowadzają ludzi do ruiny, lubią przypisywać swoim ofiarom wszystkie grzechy. Jakby bieda była karą za „złe życie”. Chodzi o jedno: odebrać im prawo do współczucia. To działa, bo – wbrew stereotypom – Polacy potrafią współczuć. Trzeba tylko przekierować to współczucie… na sprawców. Upokarzanie samotnych matek to już niemal rutyna. Agnieszka zajęła pustostan, bo nie wytrzymała w schronisku. Miała pięcioro dzieci. Urzędniczki zaczęły od pytania: „A gdzie są tatusiowie?”. Jakby było oczywiste, że musi ich być wielu. Ojciec był jeden – zmarł jeszcze w przytułku. Dla nich jednak bieda i wielodzietność oznaczały rozwiązłość. Dziś Agnieszka pracuje, ma mieszkanie, a jej córki studiują. Upokorzenia jednak nie zapomniała.

Co piąta rodzina w Polsce pożycza u lichwiarzy, żeby przetrwać. A mimo to wielu ludzi nie chce tego widzieć. Bo wtedy trzeba by przyznać, że sami stąpają po cienkim lodzie. Wystarczy choroba, utrata pracy, jedno oszustwo – i spada się na dno. Oszczędności? 83 proc. dorosłych coś ma, ale co trzecia osoba utrzyma się z tego najwyżej miesiąc. To właśnie ten strach każe nam piętnować biednych. Szukać ich winy. Bo łatwiej uwierzyć, że to ich wybór, niż przyznać, że jutro możemy być na ich miejscu. 

2026-06-03

Piotr Ikonowicz