W rozmowie z Telewizją Republiką były szef resortu sprawiedliwości potwierdził swoją obecność w stolicy USA. Jak zaznaczył, jednym z głównych celów jego działalności politycznej w Stanach Zjednoczonych ma być wpływanie na środowiska polonijne.
Ziobro odniósł się również do działań władz wobec Telewizji Republika i jej redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza. Według niego działania wymierzone w stację mają stanowić próbę uderzenia w media krytyczne wobec obecnej władzy.
Nie mają Ziobry, to chcą zaatakować redaktora Sakiewicza. To jest obraz bezradności, bezsilności tej władzy, która chce kierować swą napaść wobec dziennikarzy, mediów – stwierdził Ziobro.
Polityk ujawnił, że Telewizja Republika już wcześniej kilkukrotnie proponowała mu współpracę w charakterze komentatora, jednak podczas pobytu w Budapeszcie odrzucał te propozycje. Jak wyjaśnił, dopiero wyjazd do Stanów Zjednoczonych skłonił go do zmiany decyzji. Podkreślił, że stacja cieszy się dużą popularnością wśród Polonii w USA i ma znaczący wpływ na tamtejsze środowiska, dlatego uznał połączenie działalności politycznej z rolą komentatora za uzasadnione.
Ziobro został także zapytany o wezwanie Tomasza Sakiewicza przez Prokuraturę Krajową. Śledczy chcą ustalić okoliczności rozpoczęcia współpracy byłego ministra z Telewizją Republiką i sprawdzić, czy nie doszło do przestępstwa poplecznictwa. Były minister ocenił, że działania te mają odwrócić uwagę od problemów i niespełnionych obietnic rządu Donalda Tuska.
Niejasna komunikacja z ambasadą USA
We wtorek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował, że resort dyplomacji skierował do ambasady USA w Warszawie notę z prośbą o wyjaśnienie podstaw prawnych i faktycznych wjazdu Ziobry na terytorium Stanów Zjednoczonych. Dokument został wysłany 15 kwietnia z gabinetu wiceszefa MSZ Roberta Kupieckiego, odpowiedzialnego m.in. za relacje z USA, i przekazany do Departamentu Stanu za pośrednictwem amerykańskiej ambasady.
Jak podała „Gazeta Wyborcza”, odpowiedź ze strony amerykańskiej nie wpłynęła. Dziennik twierdzi również, że informacja o przylocie Ziobry do USA 9 maja była dla polskiego MSZ i prokuratury dużym zaskoczeniem.
Według wcześniejszych doniesień ambasador USA w Polsce Tom Rose miał zapewniać ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że sprzeciwia się pobytowi Ziobry i jego byłego zastępcy Marcina Romanowskiego w Stanach Zjednoczonych oraz zdaje sobie sprawę z możliwych politycznych konsekwencji ich przyjazdu.
Nieoficjalnie przedstawiciele polskiej dyplomacji mieli bardzo krytycznie komentować całą sytuację. Według informacji „Gazety Wyborczej” w resorcie pojawiają się opinie, że sprawa może odbić się na relacjach polsko-amerykańskich, a część urzędników zastanawia się, czy USA będą gotowe ryzykować napięcia dyplomatyczne w obronie politycznych sojuszników.