Laureat wpisał się w tę uroczystość wystąpieniem wyjątkowym – osobistym, pełnym ekspresji i głębokiej refleksji nad wartościami takimi jak wolność i demokracja. Mówił jako mistrz sceny i erudyta najwyższej próby, a jednocześnie człowiek niezwykle skromny.
– Staje przed wami syn niepiśmiennej matki, która nauczyła się czytać po wojnie… syn dwóch ojczyzn, Polski i Francji. Ojczyzna to wspólnota, daje bezpieczeństwo. Możesz ją wybrać – ja ją wybrałem – mówił Seweryn. I wtedy – transmisję przerwano.
Widzowie TVN24 nie mogli wysłuchać tego wystąpienia do końca. Antena oddała miejsce programowi „Fakty po Faktach”. Katarzyna Kolenda-Zaleska, choć pogratulowała laureatowi, szybko przeszła do rozmowy z politykami, w tym z posłem PiS Michałem Wójcikiem. Dla wielu odbiorców był to moment symboliczny: refleksja i kultura przegrały z bieżącą polityką. W internecie natychmiast zawrzało. Pojawiły się głosy oburzenia: „TVN sięgnął dna”, „Dajcie Seweryna, nie chcę Wójcika”. Część widzów zapowiedziała bojkot stacji. Choć kilkanaście tysięcy wpisów to jeszcze nie masowy ruch, to wyraźny sygnał ostrzegawczy – lekceważenie widza zawsze ma swoją cenę. Problem jest jednak szerszy. Coraz częściej telewizja podporządkowuje wszystko politycznej doraźności. Programy przerywane są nagle, bez szacunku dla widza i rozmówców. Zamiast zaplanowanych debat – spontaniczne wystąpienia polityków, którzy „muszą wejść na antenę tu i teraz”. Zamiast treści – chaos. Nie o ramówkę tu chodzi, lecz o hierarchię wartości. Jeśli ważne, poruszające wystąpienie wybitnego artysty przegrywa z kolejną polityczną przepychanką, to znaczy, że coś zostało poważnie zachwiane.
Dobra telewizja to nie tylko informacja. To także umiejętność słuchania – i szacunek dla tych, którzy mają coś naprawdę ważnego do powiedzenia.