R E K L A M A
R E K L A M A

IKONOWICZ: Prawo bez serca

Istnieje wiele powodów, dla których władze odmawiają pomocy mieszkaniowej. Jednym z najczęstszych jest sytuacja, gdy osoba w trudnym położeniu, ubiegająca się o mieszkanie komunalne, dowiaduje się, że przeszkodą jest odziedziczony skrawek ziemi – na przykład łąka gdzieś na uboczu, bez realnej wartości rynkowej. Urzędnicy argumentują, że dopóki taka osoba nie sprzeda nieruchomości i nie przeznaczy środków na wynajem na wolnym rynku, nie może być uznana za potrzebującą.

Fot. Flickr

Problem w tym, że wiele takich nieruchomości jest w praktyce niesprzedawalnych. Jak mówili pogorzelcy spod Mińska Mazowieckiego: „Nie chcemy trafić do domu, w którym ostatni lokator się powiesił, bo w promieniu 100 kilometrów nie było pracy”. Te odmowy nie zawsze wynikają ze złej woli. To raczej efekt systemowego problemu – w Polsce mieszkań komunalnych nie przybywa, a wręcz przeciwnie: ich liczba maleje. Przyjrzyjmy się sytuacji pani Tatiany, 70-letniej emerytki z poważnymi problemami zdrowotnymi. Otrzymała wyrok eksmisji bez prawa do lokalu socjalnego. Sąd uznał, że nie spełnia kryteriów, ponieważ posiada niewielkie mieszkanie na Białorusi. Kobieta od 20 lat mieszka w Polsce, ma polskie obywatelstwo i nie zamierza wracać do kraju swego pochodzenia. W jej mieszkaniu na Białorusi mieszka dziś wnuczka. Teoretycznie pani Tatiana mogłaby ją stamtąd usunąć i sprzedać lokal – w praktyce jednak uzyskane pieniądze wystarczyłyby najwyżej na rok wynajmu w Polsce. Co dalej? Przy bardzo niskiej emeryturze nie ma na to odpowiedzi.

Osoby bezdomne, którym ktoś użyczył tymczasowo pokoju, również spotykają się z odmową pomocy. Wystarczy, że pomieszczenie przekracza o kilka centymetrów tzw. kryterium metrażowe. Do tego dochodzi kryterium dochodowe. W uzasadnieniach decyzji gminy często sugerują takim osobom wynajem mieszkania na wolnym rynku – mimo że przy obecnych cenach oznaczałoby to życie w skrajnej biedzie. To ludzie uwięzieni w luce: zarabiają zbyt dużo, by otrzymać pomoc, ale zdecydowanie za mało, by samodzielnie się utrzymać. Jednocześ nie pojawia się nowe zagrożenie dla obecnych lokatorów mieszkań komunalnych. Planowane przepisy zakładają regularną kontrolę dochodów. Jeśli ktoś przekroczy ustalony próg – może stracić mieszkanie. Problem w tym, że życie nie jest liniowe. Ktoś może przez pewien czas zarabiać więcej, ale z wiekiem traci zdrowie i możliwości pracy. Wtedy jednak nikt nie zwróci mu utraconego lokalu. 

2026-05-09

Piotr Ikonowicz