Główne zarzuty wobec minister
Wniosek o wotum nieufności trafił do Sejmu 27 marca i uzyskał poparcie ponad 80 posłów, głównie z PiS oraz Konfederacji. Jego autorzy zarzucili kierownictwu resortu klimatu brak kompetencji, błędy legislacyjne oraz chaotyczne decyzje podejmowane bez należytej analizy skutków społecznych i gospodarczych. Krytyka dotyczyła m.in. niewystarczających działań wobec skutków unijnej polityki klimatycznej, zwłaszcza systemu ETS, polityki dotyczącej energetyki wiatrowej oraz sposobu zarządzania ministerstwem.
W uzasadnieniu podniesiono również zastrzeżenia wobec programu „Czyste Powietrze”, wskazując na brak nadzoru nad finansowanymi urządzeniami i nieefektywne wykorzystanie środków publicznych.
Wśród zarzutów znalazły się także oskarżenia o osłabianie suwerenności energetycznej poprzez stawianie na odnawialne źródła energii oraz działania godzące — zdaniem wnioskodawców — w interesy polskiego przemysłu.
To przez poprzedni rząd?
Przedstawiciele koalicji rządzącej podkreślają natomiast, że część obecnych problemów to efekt konieczności naprawy rozwiązań odziedziczonych po poprzednich rządach. Wskazują również, że wyzwania związane z unijną polityką klimatyczną są na tyle złożone, iż wymagają czasu oraz szeroko zakrojonych zmian legislacyjnych.
Podobnego zdania jest sama Henning-Kloska. Polityczka, odnosząc się podczas posiedzenia do zarzutów dotyczących polityki klimatycznej, podkreślała, że kluczowe decyzje w tym obszarze zapadają na poziomie Unii Europejskiej.
Kto wtedy reprezentował Polskę na szczycie Unii Europejskiej? Mateusz Morawiecki, premier za rządów PiS. A kiedy Unia Europejska zatwierdziła redukcję emisji do 2030 roku do 55 proc.? W 2020 roku.
Minister wskazywała również, że bez działań naprawczych podjętych po poprzednich rządach Polska mogłaby dziś mierzyć się z poważnym ryzykiem blackoutów. Podkreślała, że starsze bloki węglowe mogłyby nie być utrzymywane w systemie bez stabilnego wsparcia finansowego, jakie zapewnia rynek mocy.
Rozpad Polski 2050
Po porażce Pauliny Hennig-Kloski w wyborach na przewodniczącą Polski 2050 doszło do rozłamu w ugrupowaniu. Minister klimatu wraz z grupą kilkunastu parlamentarzystów opuściła partię, tworząc klub parlamentarny Centrum, a na początku marca ogłoszono również powstanie stowarzyszenia Centrum Polska, na którego czele stanęła Hennig-Kloska.
W tle pojawiły się zapowiedzi części polityków Polski 2050 o poparciu jej odwołania, a premier Donald Tusk określił głosowanie nad wotum nieufności jako test lojalności dla koalicji rządzącej. Ostatecznie jednak jedyna przedstawicielka Polski 2050 w sejmowej komisji ochrony środowiska, Bożenna Hołownia, opowiedziała się za utrzymaniem minister na stanowisku.