R E K L A M A
R E K L A M A

Nie chcieli otworzyć drzwi. W mieszkaniu ukrywali 43-letnią córkę

Druga połowa marca. Na klatce schodowej czteropiętrowego bloku w centrum śląskich Świętochłowic trwa zamieszanie. Lekarka i pracownice opieki społecznej od dłuższego czasu próbują wejść do mieszkania na drugim piętrze, gdzie mieszka z rodzicami 43-letnia dziś Mirella K. Były umówione do niej na wizytę, ale mama kobiety, pani Łucja, postanowiła ich tym razem nie wpuścić. Pukanie do drzwi i próba nawiązania kontaktu z domownikami nic nie dają, lekarka wzywa w końcu policję. – Jak zwykle. Jaja sobie robią i nie ma na nich mocnych! – pomstują sąsiedzi, obserwujący sytuację z progów swoich mieszkań. 

Rys. Katarzyna Zalepa

O sprawie Mirelli cała Polska usłyszała ponad pół roku temu. Pod koniec lipca sąsiedzi usłyszeli w mieszkaniu emerytów, Łucji i Henryka K., trzeci, damski głos. Zorientowali się, że to najpewniej ich córka Mirella, o której słuch zaginął blisko trzydzieści lat wcześniej, gdy kobieta miała zaledwie 15 lat. Pod pretekstem awantury domowej (co jakiś czas dochodziło do nich w mieszkaniu K.) wezwali policję. Wtedy okazało się, że dorosła dziś Mirella przez blisko 27 lat żyła w czterech ścianach mieszkania izolowana przez rodziców od świata. Kobieta była skrajnie zaniedbana: leżała na łóżku w odchodach, a jej sine nogi z otwartymi ranami wymagały natychmiastowej interwencji lekarzy (uratowano je w ostatniej chwili).

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-10

Tomasz Patora