R E K L A M A
R E K L A M A

Słyszę płacz Ukraińców. Rozmowa z PIOTREM ŁUKASIEWICZEM

Rozmowa z PIOTREM ŁUKASIEWICZEM, chargé d’affaires RP w Ukrainie.

Fot. Tomasz Barański

– Panie ambasadorze, gdyby zwykły Polak chciał dziś odwiedzić Kijów albo pojechać do Lwowa, to z jakim ryzykiem musi się liczyć?

– Jeśli ktoś jest biznesmenem albo wolontariuszem – osobą zainteresowaną pomocą innym ludziom, to Ukraina jest rzeczywiście miejscem, w którym należy dziś być. Są tu tysiące możliwości, żeby wyciągnąć rękę do ludzi w potrzebie, ale ostatnią kategorią osób, które bym zachęcał do przyjazdu, są turyści.

– Jaka jest ta wojna? Pytam pana jako dyplomatę, ale też żołnierza w stopniu pułkownika rezerwy.

– Fascynująca i przerażająca zarazem. Żyjemy w epoce cyfrowej. Pewnej nocy został ogłoszony alarm i siedziałem w piwnicy. Obserwowałem na swoim smartfonie start rosyjskich samolotów Tu-160 z lotniska w Engelsie. W aplikacji Telegram publikowane są informacje na podstawie danych wojskowych publikowanych przez ukraiński MON. Po chwili przyszła informacja o wystrzeleniu dwóch rakiet manewrujących Kindżał. Mieszkam blisko elektrowni i po 10 – 15 minutach słyszę, jak te dwie rakiety przelatują mi nad głową. Sekundę później słyszę dwa wybuchy i w tej samej chwili gaśnie światło.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-03-19

Tomasz Barański