Ogień wybuchł nad ranem, gdy okolica dopiero budziła się do życia. Najpierw był zapach spalenizny. Potem pojawiły się języki ognia, które objęły dach i poddasze. Strażacy walczyli z żywiołem przez wiele godzin. Z budynku, który był dumą Neapolu, zostały zwęglone belki, zapadnięta konstrukcja i osmolone mury. Sytuacja była na tyle groźna, że służby zdecydowały o ewakuacji mieszkańców sąsiednich domów. Ludzie wybiegali z mieszkań w pośpiechu, z dokumentami i torbami w rękach. Dym wdzierał się do klatek schodowych. Kilka osób podtruło się oparami.
Subskrybuj