R E K L A M A
R E K L A M A

Kalaallit Nunaat. Grenlandia od środka

Dobry Pan Bóg po rozstaniu z Adamem i Ewą zostawił człowiekowi miejsca, gdzie od pradziejów Raj wciąż istnieje, chociaż w biblijnym Raju było cieplej. 

Fot. Marek Artur Kubacki

Kalaallit Nunaat to po grenlandzku oficjalna nazwa największej wyspy na Ziemi. Świat ten to nie tylko kraina lodowców i zórz. To historia ludzi, którzy od tysięcy lat potrafią żyć w harmonii z jednym z najtrudniejszych klimatów na Ziemi. Współcześni mieszkańcy tej wyspy, Inuici, kultywują swoje wierzenia, tradycje i sposób życia, jednocześnie łącząc je z nowoczesnością. Tubylcy nie lubią, kiedy mówi się o nich Eskimosi. Słowo „Eskimosi” było przez dziesięciolecia używane przez Europejczyków na określenie przedstawicieli rdzennych ludów Arktyki. Dosłownie znaczy to „ludzie, którzy jedzą surowe mięso”. Słysząc to, Grenlandczyk może się obrazić i woli, aby nazywać go po prostu Inuitą, co w ich języku znaczy „człowiek”. Tradycyjna religia Inuitów opiera się na przekonaniu, że wszystko ma ducha: zwierzęta, góry, lód, wiatr, morze. Natura jest nieustannie obecna w ich życiu; daje pokarm, życie, ojczyznę, ale może też to zabrać, dlatego z szacunkiem odnoszą się do wszystkiego, co wokół. Inuita patrzy w niebo i mówi: „Być może nie są to gwiazdy, lecz raczej otwory w niebie, przez które przepływa miłość”. Taka jest mentalność tego ludu. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-02-12

Marek Artur Kubacki