R E K L A M A
R E K L A M A

Żołnierz na ławie oskarżonych. Zarzuca się mu postrzelenie imigranta

Podczas pościgu za migrantami po polskiej stronie granicy żołnierz przypadkowo postrzelił obywatela Syrii. Biegli stwierdzili wady konstrukcyjne użytej broni. Prawnicy podkreślają, że żołnierz działał w obronie kraju, jednak mimo to postawiono mu zarzuty karne. Poszkodowany Syryjczyk, mieszkający w Polsce, domaga się odszkodowania.

Fot. Tomasz Barański

Niekontrolowany wystrzał

Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 r. w okolicach wsi Topiło w Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej zostali wezwani do wsparcia Straży Granicznej po wykryciu grupy około dziesięciu migrantów przekraczających granicę. Patrol pod dowództwem podporucznika Ł. rozstawił żołnierzy w lesie. Gdy imigranci nie zatrzymali się mimo wezwań „Wojsko Polskie, stop!” i „Polish Army, stop!” i biegli w stronę patrolu, oficer oddał strzał alarmowy, a następnie ostrzegawczy z pistoletu maszynowego PM-98. Grupa zaczęła uciekać, a żołnierze ruszyli w pościg.

Podczas biegu podporucznik potknął się i upadł, w wyniku czego broń wystrzeliła niekontrolowanie. Pocisk trafił 22-letniego obywatela Syrii w kręgosłup. Ekspertyzy balistyczne potwierdziły, że z broni oddano łącznie trzy strzały.

Bezpośrednio po postrzale żołnierze udzielili rannemu pierwszej pomocy, założyli opatrunek i utrzymywali go w stabilnym stanie do przyjazdu wojskowej karetki, po czym Syryjczyk został przewieziony najpierw do szpitala w Hajnówce, a następnie do Białegostoku, gdzie usunięto pocisk. Po kilku tygodniach opuścił placówkę.

W swoich zeznaniach postrzelony twierdził, że nie otrzymał pomocy, a oficer od razu do niego strzelił. Jednak relacje innych żołnierzy oraz nagrania z kamer przeczą tym twierdzeniom, pokazując, że ranny był przytomny, utrzymywał kontakt i nie tracił krwi w sposób opisany w zeznaniach, a podporucznik Ł. i pozostali wojskowi zajęli się nim prawidłowo.

Zarzuty mimo wad konstrukcyjnych

Żandarmeria Wojskowa wszczęła dochodzenie w sprawie nieostrożnego użycia broni, a pełnomocnicy Syryjczyka zgłosili podejrzenie przestępstwa. Kluczowa okazała się opinia kmdr por. rez. Włodzimierza Kopcia, wskazująca, że szkolenia nie obejmowały postępowania z bronią podczas pościgu w trudnym terenie. MON utrzymuje, że szkolenia są adekwatne, a obrońcy żołnierza podkreślają, że przepisy nie regulują taktyki w takich warunkach. Biegli dodatkowo zwrócili uwagę na wady konstrukcyjne pistoletu PM-98, które mogły przyczynić się do niekontrolowanego wystrzału.

Ustalenia te jednak nie spowodowały, że żołnierz został oczyszczony z oskarżeń. 27 maja 2025 r. podporucznik Ł. usłyszał zarzuty z art. 354 §1 Kodeksu karnego za nieostrożne obchodzenie się z bronią, za co grozi mu do trzech lat więzienia. Postrzelony Syryjczyk, mieszkający w Polsce, domaga się odszkodowania bezpośrednio od żołnierza. Obrona, w tym mec. Michał Zaliwski, wniosła o umorzenie sprawy, podkreślając, że oficer działał w ramach ochrony granicy, a incydent był nieszczęśliwym wypadkiem potęgowanym wadliwym sprzętem i brakiem jasnych procedur; wnioski trafiły do Prokuratury Okręgowej i Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie.

Syryjczyka reprezentuje mec. Piotr Zemła, prawnik znany m.in. z okresu przejęcia TVP przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza, który po grudniu 2023 r. objął funkcję przewodniczącego rady nadzorczej TVP. W rozmowie z Onetem potwierdził, że jest pełnomocnikiem imigranta mieszkającego w Polsce, jednak ze względu na tajemnicę adwokacką nie ujawnił, kto nawiązał kontakt ani kto finansuje obsługę prawną. Według ustaleń Onetu mogli to być aktywiści działający przy wschodniej granicy, utrzymujący stałe relacje z cudzoziemcami, także tymi zachowującymi się agresywnie wobec służb.

Krytyka ze strony Błaszczaka

W mediach społecznościowych do sprawy odniósł się również były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Sprawa żołnierza, który otrzymał zarzuty za obronę granicy opisana dziś przez Onet, to skandal państwowy i akt zdrady państwa Tuska wobec ludzi w mundurach. Zamiast stać po stronie żołnierza broniącego granicy, rządowa prokuratura staje po stronie nielegalnego migranta, który dziś domaga się odszkodowania od polskiego oficera. Donald Tusk przecież wielokrotnie mówił, o tym że jest murem za polskim mundurem. To były puste słowa i hipokryzja. Tak nie buduje się bezpieczeństwa państwa. Tak łamie się kręgosłup armii. Tak zdradza się tych, którzy mają odwagę stanąć na pierwszej linii.

2026-01-30

SJS na podst. Onet, Salon24