Jego suknie wybierały gwiazdy kolejnych dekad, świadome wagi chwili i siły obrazu. Julia Roberts odebrała Oscara w czarnej, archiwalnej kreacji Valentino – prawdopodobnie był to najbardziej kultowy look w dziejach czerwonego dywanu. Cate Blanchett wielokrotnie sięgała po jego projekty, pokazując, że klasyka może brzmieć nowocześnie. Jennifer Lopez wybrała Valentino na Oscary w 2003 roku, a Sarah Jessica Parker pojawiła się u boku projektanta na Met Gali, traktując go jak współautora wizerunku. Elizabeth Hurley weszła z nim na czerwony dywan w Cannes. Kate Hudson zabłysnęła w jedwabnej kreacji od niego na Złotych Globach. Valentino należał do świata, w którym projektant był autorytetem, moda miała hierarchię, a elegancja nie była negocjowana z rynkiem. Pokolenie, którego był kolumną, już nie istnieje. Nie żyją Yves Saint Laurent, Karl Lagerfeld, Pierre Cardin, Gianfranco Ferré ani Emanuel Ungaro. Zostały po nich archiwa, estetyka i mit projektanta jako władzy – nie jako marki. Valentino zaczynał jako chłopak z prowincji, który śnił, aby szyć piękniej niż inni. Przez ponad pół wieku budował rzeczywistość, w której elegancja nie była wyborem ani kaprysem, lecz zasadą. Jego moda nie próbowała kokietować chwilowych prądów. Miała być bezbłędna, dopracowana do ostatniego szwu, odporna na upływ czasu.
Subskrybuj