Deficyt, dochody i polityczne napięcie
Czas start. Prezydent do 16 stycznia musi podjąć decyzję, co zrobi z ustawą budżetową – jeśli w piątek 9 stycznia dokument faktycznie trafił na jego biurko. Sejm właśnie przyjął budżet, uwzględniając poprawki Senatu, i przesłał go do Pałacu Prezydenckiego. Plan wydatków na 2026 r. zakłada deficyt na poziomie blisko 272 mld zł oraz dochody przekraczające 647 mld zł. Problem w tym, że Karol Nawrocki wcześniej zawetował ustawy podnoszące akcyzę oraz tzw. podatek cukrowy, a wpływy z nich zostały już wliczone do tegorocznych prognoz budżetowych. To może uszczuplić dochody nawet o 3 mld zł, choć minister finansów nie wydaje się tym szczególnie zaniepokojony. Prezydent nie może odmówić podpisania ustawy budżetowej, ale może skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Problem polega na tym, że obecna władza Trybunału nie uznaje – choć może zacząć go uznawać, gdy uzupełni wakujące miejsca „swoimi”, czyli, jak podkreślają politycy koalicji, niezależnymi sędziami.
Senat wyciąga dłoń, ale zabiera pieniądze
Karol Nawrocki nie ma łatwego zadania. Co prawda Senat wyciągnął rękę na zgodę i odstąpił od pomysłu pozbawienia Kancelarii Prezydenta ponad 217 mln zł – taką poprawkę forsował senator Stanisław Gawłowski – ale drugą ręką odebrał środki Trybunałowi Konstytucyjnemu (ponad 9 mln zł) i Instytutowi Pamięci Narodowej (ponad 13 mln zł). Pieniądze trafią m.in. na organizację 26. Światowego Jamboree Skautowego Polska 2027 oraz na zakup książek do Biblioteki Narodowej. Sejm poparł te zmiany, a intensywne prace nad budżetem miały być oficjalnym powodem niewpisania do harmonogramu dodatkowych punktów – przede wszystkim rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Przynajmniej tak tłumaczył to marszałek Sejmu.
Subskrybuj