Znikają, bo Ministerstwo Sprawiedliwości nie zdążyło na czas rozpisać i rozstrzygnąć konkursu na finansowanie pomocy postpenitencjarnej z Funduszu Sprawiedliwości. Skutek jest prosty i groźny: kilkadziesiąt organizacji zawiesza działalność, a byli więźniowie zostają sami. Pomoc postpenitencjarna ma jasny cel: umożliwić byłym skazanym funkcjonowanie jako „pełnoprawni obywatele” i zapobiegać powrotowi do przestępczości. W praktyce realizują ją głównie organizacje pozarządowe. To one zapewniają tymczasowe mieszkanie, terapię, pomoc psychologiczną i prawną, uczą najprostszych czynności codziennego życia.
Historie ludzi wychodzących na wolność pokazują, co oznacza brak wsparcia. Bogdan, który spędził w więzieniu niemal 30 lat, mówi wprost: – Wychodzisz i jesteś dzikiem. Wszystkiego się boisz. Nie potrafi przejść przez ulicę, kupić biletu, odnaleźć się w świecie, który zmienił się nie do poznania. Ośrodek, w którym próbuje nauczyć się życia na nowo, traci finansowanie. Bez niego – jak przyznają sami pracownicy – takich ludzi czeka ulica.
Inny bohater reportażu, Włodzimierz, ma dziś pracę, mieszkanie i jest trzeźwy. Po raz pierwszy w życiu ma plan. Sam przyznaje, że bez ośrodka pomocy postpenitencjarnej wróciłby do alkoholu i przemocy. To nie jest wyjątek, lecz dowód na to, że system działa – o ile się go nie demontuje. Ministerstwo uspokaja, że obowiązki przejmą kuratorzy sądowi. Problem w tym, że sami kuratorzy alarmują, że nie mają narzędzi, szkoleń ani wytycznych. Z danych resortu wynika, że w większości sądów ich pomoc ogranicza się do wydawania bonów. To nie jest resocjalizacja, tylko doraźna jałmużna. Najbardziej uderza tu sprzeczność między deklaracjami a rzeczywistością. Fundusz Sprawiedliwości współfinansują sami więźniowie, pracując za kratami. Pieniądze są. Wiedza o skuteczności NGO-sów jest. A jednak drzwi zostają zamknięte.
Jak mówi jedna z szefowych organizacji: – Ci ludzie wyjdą na ulicę i zaczną popełniać przestępstwa. Każdy niewsparty powrót do wolności to potencjalna porażka systemu – i koszt, który i tak poniesie społeczeństwo. Państwo, które oszczędza na reintegracji, płaci później za więzienia, policję i ofiary przestępstw. Od 1 stycznia 2026 roku robi to na własne życzenie.