Foreman urodził się w 1949 roku w Marshall w Teksasie. W młodości był łobuzem i drobnym przestępcą. Szkołę porzucił, mając 16 lat. Rok później spróbował sił w boksie. Półtora roku później został w Meksyku mistrzem olimpijskim w wadze ciężkiej. Znokautował reprezentanta ZSRR już w drugiej rundzie. Po walce pomachał na ringu małą amerykańską flagą. Nie zostało to dobrze przyjęte przez innych czarnoskórych olimpijczyków. Wcześniej dwaj lekkoatleci w czasie odgrywania hymnu „Gwieździsty sztandar” podnieśli w górę zaciśnięte pięści, aby zaprotestować przeciwko traktowaniu czarnoskórych w USA.
Gdy przeszedł na zawodowstwo, wygrał 37 walk z rzędu i dostał pierwszą szansę na tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. W 1973 roku w Kingston sześć razy powalał na deski Joe Fraziera. Po ostatnim nokaucie w połowie drugiej rundy mistrz już nie wstał. Potem Foreman jeszcze dwukrotnie bronił tytułu. Zatrzymał go dopiero Muhammad Ali. W 1974 roku w czasie walki, która przeszła do historii jako „bijatyka w dżungli”, Foreman po raz pierwszy przegrał. Na stadionie w Kinszasie Ali wykorzystał strategię „rope-a-dope”. Przez 7 rund opierał się na górnej linie i pozwalał Foremanowi atakować. Gdy w ósmej rundzie Foreman już ledwo chodził, Ali znokautował go. Mimo to zostali przyjaciółmi.
Foreman odniósł jeszcze pięć zwycięstw. Jednak po przegranej z Jimmym Youngiem w 1977 roku przeszedł na emeryturę bokserską w wieku 28 lat. – W szatni bardzo źle się poczułem. Stanąłem w obliczu śmierci i myślałem, że zaraz umrę. I nagle jakaś ręka sięgnęła i wyciągnęła mnie z nicości. Zacząłem krzyczeć: „Jezus Chrystus ożył we mnie!”. Zacząłem całować wszystkich w szatni. Musieli mnie przytrzymać, bo próbowałem goły wybiec z szatni. Zrozumiałem, że w życiu nie chodzi o sławę i pieniądze, ale by głosić Ewangelię i pomagać innym – opowiadał Foreman.
Został chrześcijańskim pastorem w Houston, gdzie założył z własnych pieniędzy centrum wspierające młodzież z trudnych środowisk. W 1987 roku wyznał w telewizji: „Chcę znów być mistrzem. Mam trzyletni plan. Będę trenował ciężej niż ktokolwiek na świecie”. Gdy powrócił na ring po 10 latach nieobecności, nikt nie wierzył, że pokona młodszych od siebie. Zwłaszcza gdy w 1991 roku przegrał z ówczesnym mistrzem Holyfieldem. Trzy lata później zaszokował świat. 26-letni Michael Moorer wygrywał na punkty przez 9 rund. Zadał 641 ciosów, a Foreman tylko 369. I nagle w 10. rundzie jednym prawym prostym Foreman go znokautował. Tym samym 45-latek został najstarszym mistrzem świata wagi ciężkiej w historii boksu.
W 1997 roku stoczył ostatnią walkę jako pięściarz i wrócił do swojego ośrodka młodzieżowego. Pod koniec kariery sportowej zaczął reklamować grille elektryczne. Amerykanie uwierzyli mu. W 1999 roku firma Salton Inc. zapłaciła 137,5 mln dol. za prawo do używania nazwiska Foremana na grillach. Sam pięściarz otrzymał ponoć 75 proc. tej sumy. Zapytany o tajemnicę sukcesu z grillami, odpowiedział: – Ludzie chcą cię dotknąć, chcą cię poznać. Jak im na to pozwolisz, wtedy cię kupią.