Przy czym umowę spisano z pracownikiem w chwili wypłaty. Gdyby przyszedł sam, mógłby nic nie dostać. A w sądzie pracy nie miałby do pokazania żadnego dokumentu. Trudno też wtedy znaleźć świadków, bo koledzy boją się stracić pracę. Kiedy ów człowiek wyszedł z forsą w garści, podszedł do nas inny mężczyzna, któremu jakaś firma ochroniarska jest
2024-02-06
IKONOWICZ: Biedni w ochronie
Piotr Ikonowicz