Często i dziś, po latach „emerytury”, łapię się, że jakąś przypadkową nawet informację z tej dziedziny próbuję umieścić we wspólnej perspektywie i automatycznie zastanawiam się, jak ją opisać. Trochę realistycznie, ciut satyrycznie, zawsze w kontekście życzliwym, bo jako człowiek urodzony na polsko-niemieckim pograniczu (północna Wielkopolska) wiem, że tylko ktoś wysoce niemądry upatrywać może w sąsiedzkich
2026-08-29
W drodze [FELIETON MARTENKI]
Henryk Martenka